psychologia.zycia@onet.pl

Czego szukasz?

PSYCHOLOGIA PRZEMOCY

TOKSYCZNE TRIKI, czyli jak toksyczni ludzie zastawiają sidła na swoje ofiary?

16 min czytania

Agnieszka Zblewska · Psychology of Life

TOKSYCZNE TRIKI, czyli jak toksyczni ludzie zastawiają sidła na swoje ofiary?

Czy zdarzyło Ci się zaufać komuś, kto na początku wydawał się troskliwy, obecny, łagodny – a później, niepostrzeżenie, zaczął przekształcać Twoją codzienność w pole minowe? Czy był w Twoim życiu ktoś, kto najpierw dawał Ci poczucie ukojenia, a z czasem zaczął siać w Tobie niepokój – tak cicho, że trudno było wskazać moment, w którym zrobiło się niebezpiecznie? Niestety ale zdarza się, że osoba stosująca przemoc nie wygląda jak oprawca. Bywa uśmiechnięta. Pomocna. Niby grzeczna, niby opiekuńcza… a jednak pod tą powierzchnią czai się coś, co stopniowo wysysa z nas pewność, radość i siłę…

Jak działa osoba wykazująca się toksycznością?

Nie pojawia się z ostrzeżeniem. Zwykle przychodzi w najbardziej wrażliwym momencie: kiedy jesteśmy otwarci, pełni nadziei, może zranieni wcześniejszym doświadczeniem. Bywa, że na początku czaruje. Daje więcej, niż trzeba. Pomaga, słucha, komplementuje. Wydaje się „za dobry, żeby był prawdziwy”. I właśnie to „za dużo” staje się walutą, którą później odbierze – z odsetkami. Brutalnie.

W mojej książce „Oblicza toksyczności” (link do książki >TUTAJ<) piszę o tym, jak subtelnie – i często bardzo inteligentnie – nadawca przemocy potrafi wejść w nasze życie i zaburzyć nasze poczucie rzeczywistości. Jak to możliwe, że niektóre osoby wykazujące się toksycznością potrafią być tak przekonujące? Jakie mechanizmy stoją za ich zachowaniem? I jak je rozpoznać, zanim będzie za późno?

Zacznijmy jednak od początku…

Jakie metody stosuje?

Osoby stosujące przemoc bywa, że wykorzystują różnego rodzaju taktyki, by zniekształcić rzeczywistość drugiej strony relacji i tym samym trzymać nad nią władzę…

Do TOKSYCZNYCH METOD działania należą: 

  • PROJEKCJA

Czy zdarzyło Ci się usłyszeć zarzut, który brzmiał… dziwnie znajomo? Jakby nie dotyczył Ciebie, ale tej drugiej strony?
Jakby ktoś – z niemal chirurgiczną precyzją – próbował przypisać Ci coś, co tak naprawdę należało do niego?

To właśnie projekcja.

Mechanizm, który bywa wykorzystywany przez osoby stosujące przemoc emocjonalną – po to, by przenieść własną toksyczność na kogoś innego. Najlepiej: na kogoś bliskiego. Ufającego. Takiego, kto jeszcze wierzy, że można się porozumieć.

W takiej relacji wszystko, co trudne, zawstydzające czy agresywne, zostaje przerzucone na Ciebie. A Ty – zanim zdążysz to rozpoznać – zaczynasz się tłumaczyć. Czasem nawet… wierzyć, że rzeczywiście przesadzasz. Że może faktycznie to Ty jesteś problemem.

To klasyczne odwrócenie ról: osoba raniąca zaczyna grać rolę skrzywdzonej. A Ty – tej, która „zawsze coś komplikuje”.

Nie chodzi tu tylko o ochronę własnego obrazu. Chodzi o kontrolę i władzę.

Znasz taki scenariusz?
Kolega z pracy, który wciąż sugeruje, że nie radzisz sobie z obowiązkami, krytykuje Cię między wierszami – tylko po to, by nikt nie dostrzegł jego własnych błędów. A wszystko, co robi źle, ląduje na Twoim biurku. I w Twoim poczuciu winy.

Projekcja to nie przypadek. To technika.
I warto nauczyć się ją rozpoznawać, zanim zacznie podważać Twoje poczucie rzeczywistości.

  • AGRESYWNA NAGONKA

Czy miałaś/eś kiedyś wrażenie, że cokolwiek zrobisz – i tak będzie źle? Że choć starasz się, słuchasz, dostosowujesz… na końcu słyszysz tylko: „Znowu coś popsułaś/eś”? I nie chodzi o jedno konkretne zdarzenie. Chodzi o ciągłe podważanie Twojej wartości – podszyte pretensją, ironią albo „troską”.

Właśnie tak działa agresywna nagonka.

To nie zwykła krytyka. To sposób, w jaki osoba stosująca przemoc podcina Twoje skrzydła, aż zapominasz, jak wyglądało życie z własnym zdaniem. Na początku wydaje się, że oboje chcecie tego samego. Że jesteście po tej samej stronie. Ale z czasem okazuje się, że reguły zmieniają się bez ostrzeżenia. Że cokolwiek powiesz – zostanie użyte przeciwko Tobie. I wtedy zaczynasz wierzyć, że może rzeczywiście to Ty jesteś problemem. Że może faktycznie „znowu przesadzasz”.
Tak działa przemoc emocjonalna ubrana w słowa.

W „Obliczach toksyczności” opisałam ten mechanizm nie tylko po to, by go rozpoznać. Ale przede wszystkim po to, by dać Ci przestrzeń na wewnętrzne wyprostowanie się. Na odzyskiwanie kontaktu ze sobą – mimo że przez długi czas wszystko wokół próbowało Cię przekonać, że nie masz prawa czuć tego, co czujesz.

To książka o wychodzeniu z labiryntu bólu – krok po kroku. Z latarką w ręku. Nie po to, by od razu wiedzieć, którędy pójść dalej. Ale po to, by przestać się błąkać w ciemności, która nie jest Twoja.

Bo nie każda krytyka jest szczera. Bywa, że służy tylko temu, byś się kurczył/a. Byś milczał/a. A kiedy już staniesz na granicy – usłyszysz „to przez Ciebie”.

Czasem ta nagonka przybiera formę żartu: „No weź, przecież żartowałem.” Ale to właśnie wtedy, kiedy najbardziej boli, słyszysz, że nie powinnaś/powinieneś się przejmować.
Zostajesz sam/a z bólem i z pytaniem: czy naprawdę jestem zbyt wrażliwy/a? Nie. Po prostu za długo byłeś/aś w miejscu, w którym Twoja wrażliwość była zagrożeniem dla czyjegoś panowania.

  • BEZSENSOWNE ROZMOWY

Mówi się, że rozmowa buduje. Że wystarczy usiąść, porozmawiać, wyjaśnić. Ale czy każda rozmowa naprawdę łączy? Niestety ale są takie, które nie służą porozumieniu, tylko rozbrojeniu. Takie, w których od samego początku nie chodzi o zrozumienie, lecz o przewagę.

Znasz to uczucie, kiedy próbujesz coś wyjaśnić – spokojnie, rzeczowo, z nadzieją na sensowny dialog – a kończysz z mętlikiem w głowie i wątpliwością, czy w ogóle masz rację? To właśnie jeden z najbardziej dezorientujących aspektów przemocy emocjonalnej: rozmowy, które pozornie mają coś wyjaśnić… a w rzeczywistości mają podważyć Twój ogląd świata. I samego siebie.

Osoba stosująca przemoc bywa, że nie szuka odpowiedzi. Możesz mieć fakty. Możesz mieć spokój. Możesz mieć prawo.
Ale jeśli jesteś z kimś, kto manipuluje, to każde słowo zostanie wyciągnięte z kontekstu, obrócone przeciwko Tobie, rozszarpane na części. A Ty – nawet nie zauważysz, kiedy zaczynasz przepraszać za coś, czego nie zrobiłeś/aś.

W „Obliczach toksyczności” napisałam o tym zjawisku wprost – bo wiedziałam, jak wielu osobom rozmowa, która miała przynieść ulgę, przynosiła jeszcze większe zagubienie. To nie są zwykłe nieporozumienia. To sposób manipulacji. I nie chodzi o to, że jesteś zbyt emocjonalny/a. Chodzi o to, że ktoś celowo wprowadza Cię w emocjonalny chaos – bo wie, że wtedy łatwiej Cię zdominować.

Jeśli w pewnym momencie zaczynasz się zastanawiać:

  • Może ja rzeczywiście przesadzam?
  • Może to ze mną jest coś nie tak?

…to znak. Nie że jesteś słaby/a. Tylko że jesteś w relacji, która żeruje na Twojej empatii.

W książce opisuję strategie, które pomagają wyjść z takiego zamętu. Krok po kroku odzyskuje się przestrzeń wewnętrzną, w której znów można usłyszeć własny głos.

  • PAMIĘTLIWE GENERALIZOWANIE

Czy zdarzyło Ci się, że ktoś wypominał Ci coś sprzed lat – drobne potknięcie, jedno nieudane zdanie, chwilę słabości – jakby to właśnie ona miała Cię definiować do końca życia? Osoby stosujące przemoc emocjonalną bywa, że mają wyjątkową pamięć. Ale nie dla dobra.
Pamiętają to, co ich zdaniem powinno Cię zawstydzać. I z tej pamięci robią narzędzie.

W takich relacjach błędy nie wygasają. Nie mają prawa się przedawnić. Są odświeżane – czasem z ironią, czasem z wyższością, a czasem z podszytym troską głosem, który udaje, że „to tylko żart”.

Z czasem zaczynasz czuć, że jesteś jak plik dowodowy. Wszystko, co kiedykolwiek Ci nie wyszło – wraca. Ale już nie w swojej pierwotnej wersji. Zostaje ubarwione. Przekręcone. Podane jak danie główne przy każdej okazji.

W „Obliczach toksyczności” nazywam to emocjonalnym więzieniem zbudowanym ze wspomnień, w którym nie masz prawa do błędu, nie mówiąc już o zapomnieniu. To nie jest przypadek. To sposób na odebranie Ci prawa do przemiany.

  • UKRYTE I JAWNE GROŹBY

Czy zdarzyło Ci się poczuć, że każda Twoja decyzja – nawet ta najmniejsza – może wywołać złość, chłód, karę…? Że cokolwiek zrobisz, i tak będzie źle – bo oczekiwania są zmienne, nieracjonalne, nie do spełnienia? To nie zwykła trudność komunikacyjna. To mechanizm nacisku, w którym nie chodzi o relację, ale o władzę.

Osoby stosujące przemoc emocjonalną bywa, że nie proszą – one żądają. A kiedy ich oczekiwania nie zostaną spełnione, bywa, że pojawia się kara. Czasem słowna, czasem emocjonalna, czasem wyrażona w milczeniu – ale zawsze dotkliwa.

Zaczyna się od sformułowań typu: „Zrób to, albo…”.
I z czasem okazuje się, że „albo” może znaczyć wszystko: od obrażenia się, przez publiczne upokorzenie, po całkowite wycofanie miłości, czułości, wsparcia. W takich układach kompromisy nie działają. Każda próba łagodzenia konfliktu – tłumaczenie – zostaje zinterpretowana jako zgoda na więcej. Więcej oczekiwań. Więcej kar. Więcej przekraczania Ciebie.

  • OKRUTNE WYZWISKA

Czy doświadczyłaś kiedyś sytuacji, w której jedno słowo zostało z Tobą na długo? Nie dlatego, że było prawdziwe. Ale dlatego, że bolało.
Uderzyło w coś miękkiego. W coś, co próbowałaś chronić.

Osoby stosujące przemoc emocjonalną nie zawsze krzyczą. Ale jeśli to robią – to po to, żebyś zamilkł/a. Niestety ale bywa, że każda próba sprzeciwu kończy się lawiną obelg.

To nie są przypadkowe słowa. To precyzyjnie wymierzone ciosy – mają trafić w Twoją samoocenę, w Twoją wartość, w Twoje człowieczeństwo.

  • WARUNKOWANIE

Na początku to może brzmieć jak troska:
„Nie musisz pracować, ja się wszystkim zajmę.”
„Jesteś zmęczony/a, odpocznij. Zadbam o nas.”
„Moja księżniczka nie powinna się męczyć.”

Bywa, że to właśnie pod przykrywką troski zaczyna się budowanie zależności, której długo nie widać. Nie trzeba zakazów, nie trzeba krzyku. Wystarczą sugestie, powtarzane raz po raz.
Z czasem, zupełnie niepostrzeżenie, zaczynasz rezygnować. Najpierw z pracy. Potem z kontaktów. Z przyjaciół, znajomych. Może nawet z rodziny. I choć nikt Ci tego nie zabronił wprost – przestajesz wychodzić, przestajesz mówić, przestajesz się dzielić.

Bywa, że słyszysz wtedy zdania, które miały zaboleć, a udają smutek:
„Twoja rodzina jest dla Ciebie ważniejsza… ja się nie liczę?”
„Zawsze tylko oni. Nigdy ja.”

To nie pytania. To ciche oskarżenia. Bo gdy ktoś próbuje mieć wpływ na każdy aspekt Twojego życia, obecność innych zaczyna być przeszkodą. W takiej dynamice nie chodzi o opiekę. Chodzi o kontrolę. Niepostrzeżenie wszystko zaczyna kręcić się wokół jednej osoby. Jej emocji. Jej potrzeb. Jej humoru. A Ty… czujesz się, jakbyś był/a pod stałą obserwacją.

Bywa, że relacja przypomina układ nagród i kar. Dostajesz coś wtedy, gdy „zasłużysz”. A kiedy nie spełniasz oczekiwań – pojawia się chłód, obojętność, milczenie, czasem jawne upokorzenie.

I choć nie padają zakazy, czujesz, że nie wolno Ci zrobić kroku w bok. Smycz, na której jesteś trzymana, może mieć miękką tasiemkę i błyszczący klips – ale to wciąż smycz. I bywa, że z czasem nie tylko nie jest poluzowywana… lecz skracana. Powoli. Skutecznie. Bez ostrzeżenia.

Utrata niezależności nigdy nie następuje gwałtownie. To raczej ciche wymazywanie – Twojej autonomii, Twoich wyborów, Twoich relacji. Aż zostaje tylko „my” – które tak naprawdę oznacza: „ja, i moje prawo do Ciebie”.

Ale w Tobie wciąż jest to, co Twoje. Choćbyś długo była odcinana od siebie – to nie znika. Potrzeba swobody. Bliskości z ludźmi, których wybierasz. Poczucia wpływu na własne życie. I warto sobie to przypomnieć. Nawet jeśli tylko szeptem. Nawet jeśli jeszcze w ukryciu.
Bo Twoja obecność w świecie nie musi być zależna od czyjejś zgody.

  • SZKALOWANIE

Bywa, że zanim zdążysz cokolwiek powiedzieć – ktoś już mówi za Ciebie. Zanim otworzysz usta, żeby się obronić – opowieść o Tobie krąży po kątach, zniekształcona, doprawiona, wyolbrzymiona. I choć nie jesteś jej autorem – to właśnie Ty ponosisz jej konsekwencje.

Oczernianie to jedna z najboleśniejszych form przemocy. Nie zostawia siniaków. Zostawia pustkę – tam, gdzie kiedyś była relacja, zaufanie, poczucie przynależności.

Bywa, że osoby, które stosują manipulację, doskonale wiedzą, jak zarządzać narracją. Tworzą historię, zanim zdążysz nazwać swoją. Mówią o Tobie z takim przekonaniem, że inni zaczynają im wierzyć. A Ty – zaczynasz wątpić. Bo kiedy cały świat słyszy jedną wersję, trudno trzymać się swojej prawdy.

Czasem te opowieści są niedorzeczne. Absurdalne. Ale wypowiedziane wystarczająco pewnym tonem – zaczynają żyć własnym życiem.

I jeśli tylko spróbujesz się skonfrontować, możesz usłyszeć:
„No właśnie, tak się tłumaczą ci, którzy mają coś na sumieniu.”
„On/a zawsze miał/a problemy ze sobą.”
„Zobacz, jak reaguje – coś musi być na rzeczy.”

To nie są zwykłe plotki. To metoda. Sposób, by odwrócić uwagę. Zamiast patrzeć na realne zachowania osoby, która rani – wszyscy skupiają się na Tobie. To Ty stajesz się „dziwny/a”, „niestabilny/a”, „zazdrosny/a”, „niewdzięczny/a”. Tylko dlatego, że próbujesz mówić o tym, co boli.

W tym chaosie warto pamiętać jedno: Twoja prawda nie potrzebuje krzyku, żeby być prawdziwa. A osoba, która mówi najgłośniej – nie zawsze mówi najuczciwiej.

Cisza nie oznacza winy. A próba ochrony siebie – to nie słabość. To siła, która rośnie powoli. Cicho. Wbrew wszystkim wersjom, które ktoś próbuje napisać za Ciebie.

  • OBWNIANIE EX

Bywa, że już na początku relacji padają słowa:
„Żadna kobieta mnie nie rozumiała”, „Żaden facet nie potrafił mnie zatrzymać”.
Albo: „Był/a wariatką/wariatem – wszystko psuł/a, ale Ty jesteś inny/a. Ty jesteś spokojem, jakiego szukałem/am.”

Na pierwszy rzut oka brzmi to jak uznanie. Jakbyś był/a kimś wyjątkowym. Kimś, kto wniesie ukojenie po czyimś burzliwym życiu. Ale im dalej – tym więcej tej przeszłości. I coraz mniej delikatności w tym, jak jest opowiadana.

Zaczynasz słyszeć:
„Była histeryczką. Niszczyła wszystko, czego dotknęła.”
Albo:
„On był świrem, miał coś z głową, manipulował mną całe miesiące.”

Bywa, że taka opowieść wciąga. Bo przecież każdy ma prawo do trudnych doświadczeń. Do bólu po relacji. Do zranień. Ale z czasem zauważasz, że to nie jest tylko historia o przeszłości. To sposób opowiadania świata. W którym tylko jedna osoba jest „tą skrzywdzoną”. A wszystkie poprzednie – to wariaci i wariatki. Nie da się z nimi żyć. Ale zawsze byli potrzebni jako tło.

I zanim się zorientujesz – Ty też zaczynasz być wciągany/a w ten scenariusz. Jeszcze jesteście razem, ale już czujesz, że jesteś oceniany/a tą samą miarą. Zaczynają się porównania. Aluzje. Zaczynasz słyszeć, że „ona przynajmniej nie robiła takich scen” albo „on może i był wariat, ale chociaż umiał okazać wdzięczność”.

I wtedy zaczynasz się starać. Tłumaczyć. Zapobiegać. Robisz wszystko, by nie skończyć jak „tamten” lub „tamta”. Ale prawda jest taka, że historia już została napisana. Jeszcze jesteś w środku związku – ale już ustawiony/a w kolejce do bycia tą „byłą wariatką” albo „byłym świrem”.

I właśnie dlatego tak ważne jest, by to rozpoznać. Bo kiedy próbujesz zasłużyć na to, by nie być kolejnym „wariatem” – przestajesz być sobą. A od tego już tylko krok do utraty siebie.

Masz prawo zatrzymać się wcześniej. Masz prawo powiedzieć: Nie chcę być kolejną wersją Twojej historii o bólu. Masz prawo być człowiekiem – nie postacią z cudzego scenariusza.

  • TESTOWANIE GRANIC

Czy zdarzyło Ci się poczuć, że Twoja granica jest tylko cieniutką kreską, którą ktoś z łatwością rozmazuje? Bywa, że nadawca przemocy traktuje każdy znak stop jak zaproszenie do kolejnego kroku. Im dłużej brak konsekwencji, tym odważniejsze eksperymenty.

Najpierw pada słowo – drobna zniewaga, kąśliwy żart, który ma „rozładować atmosferę”. Potem przychodzi muśnięcie ramienia, niby przypadkowe szturchnięcie. Ciało uczy się, że kontakt może boleć, a oprawa jest wciąż ta sama: „Przesadzasz”, „To tylko żart”.
Kolejny etap? Ręka przyzwyczaja się do ciężaru, a Twoje ciało staje się workiem treningowym dostępnym 24 h na dobę.

Paradoksalnie każdy cios lub policzek bywa przeplatany przeprosinami i kwiatami – jakby bukiet potrafił wymazać ból skóry i wstydu. Ale to nie są dwa różne gesty – to jedna taktyka. Najpierw przesunięcie granicy, potem gest „zatarcia śladów”, byś zwątpił/a w swoje prawo do sprzeciwu.

Jeśli zauważysz ten cykl, zatrzymaj się. Pamiętaj: Twoje granice nie są sugestią. Są prawem. A prawo nie podlega negocjacji.

  • TRIANGULACJA

Bywa, że zamiast rozmowy we dwoje – pojawia się trzeci głos. Nie przypadkowy. Wybrany starannie. Wciągnięty do konfliktu nie po to, by go załagodzić, ale żeby stworzyć przewagę.

Triangulacja to mechanizm, w którym relacja przestaje być równa. Pojawia się ktoś „z zewnątrz”, kto – po odpowiednim przygotowaniu – staje się sprzymierzeńcem jednej ze stron. Nieświadomie lub całkiem celowo zaczyna potwierdzać wersję wydarzeń, która ma Cię zdyskredytować, ośmieszyć albo… uciszyć.

Zanim się zorientujesz, już nie jesteś partnerem w rozmowie. Jesteś stroną obecną po to, by się bronić.Bo przecież nie tylko on/ona tak uważa. Przecież „Maria zgadza się z Elżbietą”. Przecież „wszyscy” mówią to samo.

Właśnie o to chodzi: byś zaczął/zaczęła wątpić. W swoją pamięć. W swoją logikę. W swoje uczucia.

Jeśli czujesz, że rozmowa nie dotyczy już faktów, ale siły przekonywania – zatrzymaj się. Masz prawo rozmawiać, nie walczyć. Masz prawo nie być wystawiony/a na osąd. I masz prawo ufać sobie – nawet wtedy, gdy cały pokój zdaje się mówić coś innego.

Twój głos nie staje się mniej prawdziwy tylko dlatego, że jest jeden.

  • GASLIGHTING

Bywa, że coś widzisz. Coś czujesz. Coś słyszysz. Ale kiedy próbujesz to nazwać, słyszysz w odpowiedzi:
„To nie miało miejsca.”
„Znowu sobie coś ubzdurałaś.”
„Przesadzasz.”
„Masz problem z pamięcią.”

Gaslighting to nie jedno zdanie rzucone w złości. To systematyczne podważanie Twojej rzeczywistości. Tak długo, aż zaczynasz się gubić.

Na początku czujesz lekki dyskomfort. Niepewność. Potem pojawia się wstyd – bo przecież może rzeczywiście coś pomyliłeś/aś? A z czasem… przestajesz ufać sobie. Pytasz: Czy ja naprawdę to powiedziałem/am? Może przesadzam. Może jestem zbyt emocjonalny/a. Może mam problem, którego nie widzę…?

Właśnie na tym polega gaslighting. To nie jest krzyk. To szept. Nie opór, a przekonywanie. Nie brutalna przemoc, tylko powolne rozmywanie granicy między tym, co czujesz – a tym, co wolno Ci czuć.

Bywa, że manipulacja przybiera formę troski:
„Martwię się o Ciebie. Od jakiegoś czasu jesteś rozkojarzony/a.”
Albo:
„Widzisz, właśnie dlatego inni też z Tobą nie wytrzymują.”

Wiedz jedno: gaslighting da się rozpoznać. Najpierw w ciele: napięcie, niepokój, poczucie chaosu. Potem w słowach: gdy coraz częściej zaczynasz mówić:
„Nie wiem, może przesadzam…”

Jeśli tak masz – zatrzymaj się. Zaufaj tej części w Tobie, która czuje, że coś jest nie tak. Ona nie jest słabością. Jest pierwszą iskrą, która może rozświetlić zamgloną rzeczywistość. Nie po to, by kogoś oskarżać. Ale po to, by siebie odzyskać.

To tylko kilka mechanizmów, które mogą się pojawiać w relacjach pełnych przemocy emocjonalnej. Bywa, że występują razem – jeden nakłada się na drugi, przenika, uzupełnia. I właśnie dlatego tak trudno je zauważyć, gdy jesteś w środku.

Uważność na to, co subtelne – to akt troski. Zaufaj sobie, kiedy coś w Tobie się napina. Kiedy nie umiesz tego nazwać, ale czujesz, że „coś jest nie tak”.

W „Obliczach toksyczności” zebrałam te wszystkie zjawiska i wiele innych – nie po to, by Cię przytłoczyć. Ale byś mogła/mógł nazwać to, co dotąd pozostawało w cieniu. I krok po kroku – odzyskiwać siebie. Bo bezpieczeństwo zaczyna się od widzenia. Od słów, które rozjaśniają. Od decyzji, które nie muszą być wielkie, ale są Twoje.

Kończąc dzisiejszy artykuł odniosę się krótko do jego tytułu. Otóż… Na co dzień staram się mówić o zachowaniach, nie o etykietach. Wierzę, że to czyny są problemem – nie człowiek jako całość. Dlatego zwykle unikam określeń takich jak „toksyczny człowiek” czy „ofiara”. Ale… przymiotniki są nam potrzebne. Zwłaszcza wtedy, gdy coś w środku boli. Gdy trudno znaleźć inne słowa, bo emocje są zbyt intensywne, a granice – naruszone. Nie dziwię się więc, że pod wpływem cierpienia te słowa czasem padają. I nie oceniam ich. Bo rozumiem, że często są pierwszym krzykiem zranienia – próbą nazwania czegoś, co przez długi czas pozostawało bezimienne.

Bywa też, że używam ich w tekstach, by być bliżej tych, którzy dopiero zaczynają widzieć, co się dzieje.
Jeśli dzięki nim coś w Tobie drgnie – jeśli rozpoznasz własną historię – to znaczy, że język zadziałał.


Jeśli któryś z tych mechanizmów poruszył Cię – podziel się tym w komentarzu. Czy coś było Ci znajome? Czy widzisz teraz coś, czego wcześniej nie umiałaś/nie umiałeś nazwać?

Twoje doświadczenie może pomóc komuś innemu. Zacznijmy rozmowę. Tu – w przestrzeni, w której nikt nie musi już milczeć.


Bibliografia: 20 Diversion Tactics Highly Manipulative Narcissists, Sociopaths And Psychopaths Use To Silence You; „Toksyczni mężczyźni” – Lillian Glass;

Dziękuję za wspólną chwilęOdkryj kolejne tematy

POROZMAWIAJMY

Twoja perspektywa ma znaczenie

132 komentarze Dodaj komentarz
    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Mg

      Bardzo ważnym i niezwykle priorytetowym krokiem jest dostrzeżenie problemu, lub zawiłości z którą się zmagamy wewnętrznie, jak i zewnętrznie. Ty mój drogi Czytelniku właśnie to uczyniłeś. Nie tylko masz świadomość tego, co dzieje się w Tobie, ale również wykazujesz chęć zmiany swojego postępowania. To właśnie dostrzeganie swojego nieodpowiedniego zachowania i jego świadomość, daje możliwość dalszej pracy. To nie tylko wyznaczanie sobie nowych wzorców postępowania, ale również nieustanna praca nad modyfikacją doczesnego. To branie odpowiedzialności za swoje postępowanie… Brawo!!! Za Tobą już pierwszy krok, a reszta przed Tobą. Nie obawiaj się pokazać światu nowego siebie – naprawdę warto!!! Serdecznie Cię pozdrawiam i zachęcam do bezpośredniego kontaktu.

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do GM

      Bardzo trudno zerwać kontakt, gdy mówimy o relacji rodzic – dziecko, a jeszcze do tego dochodzi wewnętrzna zakorzeniona powinność względem owej relacji… Jednak to nie ogranicza nas, aby podjąć odpowiednie kroki, by ograniczyć kontakt do minimum i nauczyć się pewnego rodzaju postępowania względem takiego typu osoby, nawet gdy mówimy o rodzicach. Asertywność i raz jeszcze asertywność + pełna świadomość tego, co dzieje się w nas i dookoła nas. Z pełną odpowiedzialnością należy podjąć odpowiednie kroki i nie należy nigdy nie bać się zawalczyć o swoje prawa (oczywiście z pełnym poszanowaniem praw innych osób). Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam.

    2. M — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do GM

      U mnie skończyło się niestety na tym, że nie wytrzymałam tych wszystkich manipulacji mojej matki, historii nie z tej ziemi wziętych, kłamstwa i poniżania, podważania mojej własnej osobowości i projektowania jej negatywnych cech charakteru oraz przewinień na mnie… Tylko niestety, to wygląda tak, że jeśli sprzeciwisz się takiej osobie to ona pozbawi Cię kontaktu z resztą rodziny, która będzie tobie wmawiać, że to ty jesteś problemem… smutne, ale prawdziwe… 🙁

      1. Ja — odnośnik do komentarza

        W odpowiedzi do M

        Skąd ja to znam? Zupełnie jakbym ja to pisała o sobie…Tez tak mam, z tym że od kilku miesięcy nie widzialam swojej mamuni I dobrze mi z tym. A ona nie omieszkala przedstawic mnie w jak najgorszym świetle przed resztą rodziny, I oczywiście to ja jestem ta zła I najgorsza

  1. Marta — odnośnik do komentarza

    Niestety, byłam pod wpływem takiej osoby przez ładne kilka lat. Osobą toksyczną była moja szefowa, z czego na pączątku nie zdawałam sobie sprawy. Byłam obwiniana za coś czego nawet nie zrobiłam, wytykała mi najmniejsze błędy, gdy wchodziła do biura ulatywała ze mnie energia. Chciałam załagodzić konflikty ale było coraz gorzej. Byłam dziewczynką ” do bicia” . Mój współpracownik widząc to wszystko powiedział żebym nie pozwalała sobie na takie traktowanie. A ja nie miałam siły przeciwstawić się. Czułam się bezwartościowym człowiekiem, który jest do niczego. Ale ocknełam się z tego letargu i powiedziałam sobie – dość. Dałam wypowiedzenie z pracy. Próbowano mnie zatrzymać ( nie wiem dlaczego skoro byłam nieużytecznym pracownikiem a pracowałam tam 10 lat).
    Teraz pracę mam dużo cięższą, ale wokół mnie są ludzie pozytywni i choć wracam czasami bardzo zmęczona to jednak z uśmiechem na twarzy i już jako zupełnie inna osoba:) Bo każdy człowiek zasługuje na szacunek bez względu na to, kim jest.

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Marta

      Witaj Marto!!!
      Jesteś silną kobietą i to właśnie udowodniłaś. Potrafiłaś podjąć odpowiednie kroki i o siebie zawalczyć, a to jest niezwykle ważne, a wręcz priorytetowe w naszym życiu, tj. żyć i być szczęśliwym. Życie przynosi nam różnego rodzaju lekcje, ale najważniejsze, to na nich właśnie się uczyć i wyciągać wnioski. Brawo. Bądź szczęśliwa i pokaż swoje szczęście. Ściskam i pozdrawiam.

  2. Lily — odnośnik do komentarza

    A co gdy taką osobą jest własny ojciec, który wykorzystuje bez mrugnięcia okiem, nagłą śmierć mojej mamy. Jawi się innym jako ofiara, której należy współczuć. Ja jestem szkalowana, zastraszana, szantazowana..popadam w coraz większą psychoze. Otoczenie, oprócz męża uważa że przesadzam bo nikt nie wie jak sytuacja wygląda naprawdę. Od kilku mc chodzę na terapię do psychologa, niestety czuje że od kilku wizyt stoję w miejscu. Mam ciągłe poczucie winy, jedoczesnie odczuwam ciągły lęk i niepokój. Wiem że to tkwi w mojej głowie, znam mechanizmy mojego postępowania ale co z tego? Strach i poczucie winy mnie nie opuszcza.

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Lily

      Najważniejsze, że postanowiłaś zatroszczyć się o siebie i jesteś w trakcie terapii. Choć czasem wydaje się, że człowiek stoi w miejscu, to jednak „proces” trwa. Mimo wszystko powstaje nowa świadomość…
      Z czasem to wszystko, co teraz wewnętrznie Cię dręczy zmieni się. Pamiętaj, że jesteś silną kobietą, która ma prawo postępować według swoich zasad i jasno wyznaczać granice. Jak pewnie dostrzegłaś w innych komentarzach nie jesteś sama – wiele osób mówi głośno o swoich toksycznych rodzicach. Takie osoby są między nami, ale nie możemy pozwolić, aby zawładnęły one naszym życiem. To nasze życie i kropka!! Trzymam kciuki i życzę wytrwałości. Ściskam i pozdrawiam.

  3. Kate — odnośnik do komentarza

    U mnie trwało to 4 lata .Toksyczna osoba to matką mojego partnera.Nadodatek alkoholiczka. Najpierw udawała bardzo dobrą. Utrzymywała silny kontakt że mną. Aż w końcu wpadła w cug alkoholowy i zaczęła traktować mnie jak worek treningowy .Zaczęła wymyślać jakieś klamstwa obrażała mnie od najgorszych.Manipulowala moim partnerem.Ostatnio sklóciła mnie z jego siostrą która chyba też stała się albo toksyczna albo została tak zmanipulowana że we wszystko uwierzyła. To jest nie do zniesienia.Jak można być tak złym człowiekiem. Jak można się uchronić od takich ludzi?Skąd brać siłę …nie śpię po nocach płacze….

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Kate

      Najważniejszy krok już udało Ci się zrobić – dostrzegłaś problem i umiesz go opisać. Teraz należy podjąć kolejne kroki, które uwolnią Cię od toksyczności tych osób… Najważniejsze abyś nie obciążała siebie. Pytasz o siłę – ona wciąż jest w Tobie, czeka na Twoje zaangażowanie i konkretne, a zarazem zaplanowane działanie. Nie obawiaj się zawalczyć o siebie. Twoje szczęście jest ważne – Ty jesteś ważna Kate!!! Zachęcam Cię do przeczytania artykułu o sposobach radzenia sobie z toksycznymi osobami: http://psychologiazycia.com/jak-toksyczni-ludzie-zastawiaja-sidla-na-swoje-ofiary/

  4. EG — odnośnik do komentarza

    Szanowni Państwo,
    artykuł bardzo dobry (właśnie wyplątuję się z ponad 20-letniego związku z toksycznym partnerem), ale mam wrażenie, że w tekście pojawił się błąd: w pkt Bezsensowne rozmowy, akapit 2 pojawia się zapis „wiec, że”, wg mnie prawidłowa forma to „wiedz”.
    Pozdrawiam

  5. MB — odnośnik do komentarza

    W moim przypadku toksyczny jest mój tata.
    Ale problem polega na tym, że prowadzimy razem firmę i ciężko jest zostawić wszystko, co zostało stworzone.
    Gdzie człowiek włożył w rozwój firmy czas, energię, myśli itp. kosztem własnej rodziny (dzieci, partner).
    Gdy próbuję z nim rozmawiać to zawsze kończy się kłótnią. Obraża się. Kilka razy usłyszałam, że nie musimy razem pracować.
    I czasami mam ochotę to wszystko rzucić, ale jestem w wieku, gdzie znalezienie pracy nie jest łatwą sprawą.

    A co do artykułu. Dziękuję za niego. Wiedziałam, że istnieją toksyczni ludzie. Czytałam o kilku ich „działaniach”, ale tutaj uzupełniłam swoją wiedzę i utwierdziłam się w przekonaniu, że mój tata to toksyczny człowiek.

  6. Pafcio — odnośnik do komentarza

    A ja takiego toksycznego współpracownika „przyparłem do lin” Oświadczyłem mu, że prowadzenie z nim jakichkolwiek rozmów nie jest mi do niczego potrzebne, nie sprawia mi przyjemności, mało tego – w związku z tym, że każdy z nas odpowiada 'za swój odcinek” – poinformowałem go grzecznie acz stanowczo, że w razie kłopotów może liczyć tylko na siebie ponieważ ja jestem zajęty swoją pracą. Efekt był taki, że na początku próbował mi „szyć buty”, ale tu znów – powiedziałem mu, że wiem o tym… i jeśli nie przestanie, to jak ja mu uszyję, to mu czapka z wrażenia spadnie. Koniec końców – mam teraz święty spokój – jeśli stoję na przystanku autobusowym – on krąży w bezpiecznej odległości, w autobusie siada na drugim końcu, w pracy poza powitaniem i pożegnaniem nie rozmawiamy. Luksus…

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Pafcio

      Przyjęcie pewnego rodzaju „strategii” jest gwarancją nie tylko bezpieczeństwa, ale równie spokoju ducha. Dzięki temu sami stajemy się silniejsi, ale także mamy pewność, że jednak istnieją techniki, które budują naszą asertywność. Serdecznie pozdrawiam.

  7. Gosia — odnośnik do komentarza

    A co jeżeli widzę u siebie część tych cech? Rozpada mi się małżeństwo, szczerze mówiąc to nie mam już ani siły ani ochoty tego ratować, chce wystąpić o rozwód, przyczyny szukam w mężu jako osobie wg mnie toksycznej, Ale u siebie też widzę masę tych elementów. ….na pewnej gr o toksycznych związkach ktoś mi kiedyś napisał że jeżeli doptruje się u siebie toksyczności to najpewniej tym toksykiem nie jestem , gdyż ludzie toksyczni nigdy nie wezmą odpowiedzialności za swoje postępowanie , tym samym nie będą szukać winy w sobie , na ile to jest prawda . Mam taki mętlik w głowie ze nie wiem co jest prawdą co nie ?

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Gosia

      Droga Gosiu – każdy z nas jest po części toksyczny. Jednakże trzeba umieć zdefiniować ową toksyczność – umieć ją nazwać…
      Określić: co takiego się dzieje, dlaczego tak się czuję i kto ma na to wpływ. Warto zadać sobie wiele pytań, a przede wszystkim zawalczyć o samo-zrozumienie. Warto uzyskać wsparcie i pozwolić narodzić się nowej świadomości. Wszystko nie musi być tak bardzo skomplikowane, czy bolesne… Serdecznie pozdrawiam.

  8. Mg — odnośnik do komentarza

    OPUSZCZENIE TOKSYCZNYCH LUDZI TO WAZNY KROK DO BYCIA SZCZESLIWYM LUDZIE SĄ TACY ZASKOCZENI W MOMENCIE W KTÓRYM ZACZYNASZ Z NIMI POSTEPOWAC TAK JAK ONI Z TOBA A JESLI KTOŚ MOWI O TOBIE COŚ ZŁEGO TO GŁÓWNIE DLATEGO ZE O SOBIE NIE MOZE NIC POWIEDZIEC DOBREGO A DRUGA SPRAWA TO WSPOLCZUJE LUDZIOM KTÓRZY NAS OBGADUJA ICH ŻYCIE JEST TAK NUDNE ŻE MUSZĄ POGADAĆ O NASZYM

      1. Mg — odnośnik do komentarza

        W odpowiedzi do Psychology of Life

        OJ BARDZO I TO BARDZO CAŁA PRAWDA PRZEKONALISMY SIE NA WŁASNEJ SKÓRZE WYSTARCZY SIE OD IZOLOWAC I NIE UTRZYMYWAC KONTAKTU TO STALISMY SIE TEMATEM DO ROZMOW ALE NAS TO WOGOLE NIE RUSZA BO ODPOWIEDZIA DLA NICH JEST MILCZENIE A ONI SZALU DOSTAJA BO NIE WIEDZA CO SIE DZIEJE NAS TO BARDZIEJ ROZBAWIA A ICH MECZY JAK SZYBKO MOZNA ZOBACZYC JACY SA FALSZYWE OSOBY SIEDZADZ Z NAMI PRZY STOLE I OBGADUJAC INNYCH PRZY NAS A POTEM LECIEC DO NICH I GADAJAC NA NAS TO JAKIS OBŁED ALE TAK TO JEST JAK KTOS NIE ZNA SWOJEJ WARTOSCI I JEST PROSTAKIEM CZYLI FAŁSZYWYM DWULICOWCEM I CHCE POKAZAC JAKA JEST WSPANIAŁA OSOBA NAJLEPIEJ JEST TRZYMAC SIE Z DALA OD TAKICH OSOB I NAJLEPIEJ NIECH KĄPIA SIE WE WŁASNYM SZAMBIE BO JEDEN DRUGIEGO JEST WART IM MNIEJ ROZMAWIAMY Z NEGATYWNYMI LUDZMI TYM BARDZIEJ SPOKOJNE STAJE SIE NASZE ZYCIE DZIEKUJEMY LUDZIOM KTORZY WYSZLI Z NASZEGO ZYCIA I UCZYNILI JE PIEKNIEJSZYM ZYCIE JEST ZA KROTKIE I NAUCZYLO NAS ZE NIE WARTO MARNOWAC GO NA LUDZI KTORZY NIE SA WARCI NASZEGO CZASU JEDYNIE ZALUJEMY ZE TAK POZNO PRZEKONALISMY SIE O FALSZYWOSCI NIEKTORYCH OSOB NIEKTORZY LUDZIE SA TAK FAŁSZYWI ZE ICH DWULICOWOSC AZ BOKAMI WYCHODZI DLATEGO TRZEBA IM WTEDY POWIEDZIEC Z KULTURA I WYCZULONA DELIKATNOSCIA PIER*OL*IE SIE POZDRO DLA KOCHANEJ RODZINKI MOZEMY WAM POWIEDZIEC TYLE ZE MAMY SIE SWIETNIE I BEDZIE JESZCZE LEPIEP

  9. Inga — odnośnik do komentarza

    Dziękuję za mądre słowa. Kochajmy świat, kochajmy ludzi. Ale, choć może dla niektórych brzmi to egoistycznie, najmocniej kochajmy siebie samych. Długi czas słyszałam od „bliskiej” osoby: „Ty kochasz tylko siebie!” Dziś wiem, że to manipulacja. Okrutna manipulacja, która doprowadziła mnie do bardzo złego stanu. Teraz słowa te nie są już dla mnie krytyką, służą mi jako wskazówka.

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Inga

      Kochaj siebie, a będziesz w stanie dostrzec piękno innych osób – troszkę inaczej napisane, ale znaczenie to samo. Najpierw każdy z nas powinien pokochać siebie, by tą miłość oddać innym… Najważniejsze jest życie – życie o które sami musimy się zatroszczyć. Serdecznie pozdrawiam.

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Mel

      Droga Mel – świat jest pełen zależności i to, co nam wydaje się być owiane smutkiem i nieszczęściem takie w rzeczywistości nie musi być. Wiele osób czerpie radość właśnie z „toksycznego” postępowania. Dla nas przebierają rolę „nieszczęścia”, a w rzeczywistości to ich siła, to ich szczęście w nieszczęściu… Zadałaś pytanie, które dotyczyło zmiany- zmiana jest możliwa, ale musi wyjść od osoby, która tego potrzebuje. Nikomu nie uda się zmienić drugiej osoby, jeśli ona tej zmiany nie będzie potrzebować.

  10. Stefka — odnośnik do komentarza

    Bardzo dziękuję za artykuł. Przekonałam się, że taką toksyczną osobą jest mój ojciec. Rozmowa z nim nie przynosi rezultatów, chyba że czara się przepełni i wtedy następuje ,,burza z piorunami”. Do następnego razu. Mój problem polega jeszcze na tym, że moja mama 12 lat temu przeszła udar mózgu i jest częściowo sparaliżowana. Ojciec przejął całkowitą opiekę nad nią, ja nie mam nic do powiedzenia. Wszystko, co on powie, jest słuszne. Mama nigdy nie była szczęśliwa , a teraz…Szkoda mówić. Słyszy często straszne słowa poniżenia. Ja nie meszkam z nimi, ale ponad 100km dalej. Odwiedzają nas często. Z przerażeniem myślę, że kiedyś zamieszkamy razem ( rodzice coraz starsi). Przed ojcem czuję lęk do tej pory . Dzięki Bogu mam oparcie w mężu ( który też niejedno przeszedł z teściem). Niby wszystko poprawnie, ale w głębi coś nie tak. Mama jest bezsilna, bezbronna. Gdy ją obrazi w sposób grubiański- oczywiście przeprasza. I cóż z tego. Chodziłam na terapię, pomogła mi, ale nadal czuję, że w niektórych sytuacjach powinnam ostrzej reagować. Ojciec to typ z rozbudowanym ego, mający pieniądze. Oczekujący traktowania z szacunkiem. Męczę się, gdy znajduje się niedaleko mnie. Zastanawiam się czasami, czy postawić sprawę na ostrzu noża? Czy iść bezpośrednio w konflikt? Puszczać uwagi mimo uszu- nie tędy droga. A może znów zacząć terapię?

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Stefka

      Droga Stefko – rozumiem Twoją sytuację, rozumiem Twój ból… Jednak, aby odszukać siebie w tak bardzo trudnej sytuacji warto zajrzeć do własnego wnętrza i odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań. Myślę, że terapia Ci w tym pomoże. Nigdy nie rezygnuj z siebie!!! Serdecznie pozdrawiam.

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Anna

      Kochana Anno – nigdy, ale to prze nigdy nie jest za późno, aby wykaraskać się z bólu toksyczności, zbudować nowy fundament i wnieść się wyżej. To, co jest teraz można zmienić – wystarczy zrobić pierwszy krok, nawet ten najmniejszy, a zapewniam kolejne będą już łatwiejsze.
      Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę dużo siły!!!

  11. Agnieszka — odnośnik do komentarza

    Witam serdecznie
    Jestem w szoku bo moj partner okazal sie wlasnie taka osoba. Jestesmy razem prawie rok i na poczatku bylo zupelnie inaczej, bylo pieknie. Troszczyl sie o mnie , regularnie dzwonil, pytal czy jestem szczesliwa. Mowil ze pokocha i wychowa moje dziecko jak swoje. Teraz wszystko sie zmienilo, krytykuje mnie na kazdym kroku i moje dziecko. Obarcza mnie wina o wszystko. Zostawia mi decyzje do podjecia a potem wscieka sie ze podjelam taka nie inna. Nie przrbiera w slowach, boli mnie to , boli mnie to strasznie. Nie wiem co robic, nie wiem gdzie sie podzial ten mezczyzna ktorego poznalam ;((

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Agnieszka

      Kochana Agnieszko – osoba toksyczna potrafi grać, manipulować, ale przede wszystkim idealnie „mydli oczy”. Czasem to, co wydawało się prawdziwe okazuje się jednym wielkim kłamstwem. Najważniejsze jest dostrzeżenie tej najprawdziwszej prawdy, czyli tego, co w rzeczywistości, w faktach, w zachowaniu, w teraźniejszości… Pamiętaj, zawsze masz wybór. Pamiętaj, że masz swoje prawa – zadbaj o nie!!!

      1. Agnieszka — odnośnik do komentarza

        W odpowiedzi do Psychology of Life

        Witam ponownie
        Bardzo dziękuje za odpowiedz. Nurtuje mnie cały czas czy osoba toksyczna świadomie to robi od początku czy poprostu taka jest i nie zdaje sobie z tego sprawy? Nie widzi w niczym swojej winy tak naprawdę czy jest świadoma ze popełniła te błędy lecz się nie przyzna ? Przepraszam ze męczę temat, ale jestem strasznie zdezorientowana bo zmieniłam dla tego człowieka całkowicie moje życie i mojego dziecka.

        1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

          W odpowiedzi do Agnieszka

          Droga Agnieszko – trudno jest określić, czy toksyczna osoba robi, zachowuje się w określony sposób świadomie. Wszystko zależy od danego typu osobowości, ewentualnego zaburzenia, celowości, zakorzenionej potrzeby kontroli… Bywa w pełni świadoma, nieświadoma, jak również świadomie pielęgnująca swą nieświadomość. Bywa, że to, co my postrzegamy w kategoriach „błędu” jest dalekie od jakichkolwiek uchybień według osoby toksycznej.
          Proszę pamiętać, że zawsze ma Pani prawo zmienić swoją sytuację i zawalczyć o swoje prawa. Gorąco pozdrawiam i ściskam.

    2. sylwia czarnecka-penar — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Agnieszka

      Agnieszko czy prędzej uwolnij się z tego związku.Ja przeżyłam 20 lat z taką osobowością,Dokładnie jak ty miałam dziecko i obietnicę że stworzymy szczęśliwą rodzinę.Dziś mam jeszcze syna ale ten człowiek zniszczył tożsamość moją mojej córki i własnego syna.A ja nie miałam nigdy odwagi zakończyć tego.Dziś żałuję skrzywdziłam dzieci a sama straciłam godnośći poczucie własnej wartości.Teraz to wiem.Rozchodzimy się .Potrafił przesunąć wszelkie granice mojej godności jako żony, kobiety i matki naszego syna.To strasznie boli ale z drugiej strony czuję się wyzwolona bo wiem że to koniec tych upokorzeń.Zaczynam nowe lepsze życie .Nie marnuj lat przy kimś kto nato nie zasługuje,chroń siebie i swoje dziecko.Odwagi…

      1. Monika — odnośnik do komentarza

        W odpowiedzi do sylwia czarnecka-penar

        Ja tez niestety poznalam takiego mezczyzne, na poczatku cudowny, kochajacy, pozniej coraz bardziej wszystkiego sie czepial, wymyslal niestworzone rzeczy o mnie, tylko po to zeby mnie upokorzyc, zaczynalam wierzyc w jego histore o mnie, towarzyszyło mi ciagle poczucie winy, chociaz nic zlego nie robilam, moi znajomi, ja, wszystko bylo beznadziejne, ciagly szantaz emocjonalny. Jak chcialam sie od niego uwolnic, znowu stawal sie mily. Nie widzielismy sie kilka miesiecy, ale nie dawal mi spokoju, ciagle pisal, szukal pretekstu do kontaktu, niestety on dolozyl wszelkich staran do spotkania. W dniu spotkania stwierdzilam, ze on jest klamca i oszustem, jednak na drugi dzień znowu do mnie dzwonil, ze mnie kocha, ze nie moze beze mnie egzystowac, ja durna uwierzylam mu w te slowa, bo go bardzo kochalam i chcialam w to wszystko wierzyc… Kochalam dobre wyobrazenia o tym mezczyznie, te piekne momenty, ktore miedzy nami byly, a prawda okazala sie brutalna, i to bardzo…czlowiek bez skrupulow, notoryczny klamca, manipulant, kontrolujacy kazdy moj ruch, a jemu oczywiscie wszystko bylo wolno..krzywdzil slowami, czynami..nigdy nie czulam sie tak mala, mimo ze na poczatku bylam kobieta pewna swojej wartosci, zaradna, aserywna i to go prawdopodobnie krecilo ! Nigdy nie myslalam ze spotkam na swojej drodze takiego czlowieka, perfekcyjny mezczyzna okazal sie potworem! Przyjaciele mowili, rozstan sie z nim, a ja ciagle go bronilam, ze on taki nie jest jak oni mowia, bronilam go, chociaz rownoczesnie cierpialam. Jaka ze mnie byla kretynka! Nie mam z nim kontaktu, ale juz na zawsze zmienil moje zycie…

  12. Ela — odnośnik do komentarza

    Taką toksyczną osobą jest moja starsza córka. Doświadczyłam z jej strony manipulacji, krzywdy psychicznej i fizycznej. Gdy doszła manipulacja wobec drugiej córki, powiedziałam dość. Zerwałam wszelkie kontakty. Długo było mi ciężko, miałam wyrzuty sumienia, no bo to córka. Nie rozmawiam z córką od 1,5 roku i …lepiej mi się „oddycha” 🙂 Czuję spokój, a nie ciągłe napięcie z nękającym pytaniem”co mnie może dziś spotkać z jej strony”. Znajomi zauważyli we mnie zmianę. Odzyskałam pogodę ducha. Bliscy odetchnęli 🙂 a i ja czuję się szczęśliwa. Cieszę się, że odważyłam się zamknąć pewne drzwi. Zawalczyłam o siebie. Córka jest dorosłą osobą, odpowiada za siebie. Wybaczyłam jej, ale nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Wiem, że warto zrobić coś dla siebie. Mam tylko jedno życie i ode mnie zależy, jak je zagospodaruję 🙂

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Ela

      Droga Elu, widać w Twojej wiadomości wiele uśmiechu, ale również zrozumienia. Zrozumienia własnej sytuacji, zrozumienia i zaakceptowania własnych potrzeb oraz pragnień. Warto być szczęśliwym i o to szczęście się postarać…
      Decyzje bywają mega trudne, ale wgłębienie się w ich strukturę daje możliwość dostrzeżenia prawdy…
      Serdecznie pozdrawiam.

  13. Mariusz — odnośnik do komentarza

    Od dawna prześladują mnie takie osoby. Cztery lata temu, koleżanka z pracy (zwana dalej Panią K.), siedząca biurko obok, rozdmuchała nasz rzekomy romans. W efekcie straciłem partnerkę z którą byłem wiele lat. Do tego, sprawiła, że osoby z biura z dnia na dzień przestały się do minie odzywać. Zostałem zaszczuty. Jeden z omotanych przez Panią K. kolegów wmawiał mi, że to ze mną jest coś nie tak, że mam „schizy” i powinienem się leczyć. Wszyscy wiedzieli lepiej, ale nikt ze mną nie rozmawiał. Np. mój aktualny kierownik, który jest kolejnym toksycznym egzemplarzem, zachęcał mnie do opowiadania pikantnych szczegółów. Nie dawał wiary, że do niczego nigdy nie doszło i że stałem się ofiarą pomówień. Aktualnie uskutecznia na mnie projekcję, agresywną nagonkę i bezsensowne rozmowy. Pracując w korpo najłatwiej jest spotkać toksyczne osoby. Wtapiają się w tło. Mają szeroki wachlarz możliwości operacyjnych. Aktualnie leczę się z depresji. Jestem na L4, biorę tabletki i chodzę na terapię. Boję się wrócić do pracy. Boję się z kimś związać, zważywszy, że moja ostatnia partnerka okazałą się psychopatką. Stosowała cały zakres powyższych działań. Jak się można przed tymi ludźmi bronić? Jak można z nimi funkcjonować i nie tracić kontaktu ze sobą samym?

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Mariusz

      Drogi Mariuszu – obcowanie z toksycznymi osobami jest bardzo trudne, jednak rozbudowana asertywność, wysoka samoocena, pewność siebie, wzmocniona odporność psychiczna i uszlachetniona siła emocjonalna jest w stanie w tym nam pomóc. Kolejny kierunek to pokonanie lęku – warto przepracować na terapii sprawy, które są priorytetowe… Serdecznie pozdrawiam.

  14. Kolezanka — odnośnik do komentarza

    Mialam kiedys dobry przyklad toksycznej osoby, orzez prawie 2 lata bylam z mezczyzna to co bylo z nim poprzez rozstanie zobaczylam ze faktycznie to bylo toksyczne .cala prawda pisze w artykule.tylko teraz mija rok odrozstania a gdziekolwiek nie wyjde ,,on przypadkiem,jest tam gdzie ja,co mam robic w takich sytuacjach jak sie zachowac?

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Kolezanka

      Jeśli owe „przypadkowe” spotkania mają znamiona stalkingu (o którym możesz przeczytać więcej tutaj –> http://psychologiazycia.com/obsesja-stalkera-jak-uwolnic-sie-ze-szpon-przesladowcy/) należałoby się zastanowić nad zgłoszeniem problemu policji. Nikt nie ma prawa nas nękać i nachodzić. Proszę pamiętać o asertywności, stanowczości, a także prawu do obojętności. Pozdrawiam.

  15. Andy — odnośnik do komentarza

    Fajny artykuł, tylko…dlaczego ttoksyczność jest w nim przypisywana płci ?
    Czyżby toksyczność miała płeć ?

    W takim razie moja zona jest mężczyzną.
    – żyje dramatami,
    – gra rolę najbardziej pokrzywdzonej,
    – potrafi obrażać nawet swoje dzieci „Co za wstrętna dziewucha”
    – nasze dzieci to porażka,
    – osoba z pracy, sąsiedztwa ktora zachowała się, zrobiła mimikę nie taką jaką by akceptwala – jest wstrętną osobą,
    – „wszyscy kłamią”, więc nic dziwnego że i ona kłamie,
    – zawsze ma rację – jeżeli zasugeruję inne rozwiązanie – to jej się sprzeciwiam,
    – jestem głupi bo bo np. nie znam drogi którą wybierze np do pracy, nie domyślam się gdzie ona może przebywać.
    – kiedy atakuje i mówi „ty jesteś (ocena)” to nie jest to krytyka ani ocena innych osób ale jest to jej „odczucie”, a skoro mówi o swoich odczuciach to jej wolno tak mówić.

    itd

    W świetle tego artykułu, moja żona jest mężczyzną… po 25 latach małżeństwa dopiero Pani mi to uświadomiła 🙁

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Andy

      Andy – jak najbardziej toksyczność dotyczy obu płci. I staram się to wykazać, jednak nie zawsze tak się dzieje. I już wyjaśniam dlaczego… Z mojego punktu widzenia to najważniejszy jest człowiek i takowej formy wypowiedzi w moim artykułach używam. Słowo “człowiek” to rodzaj męskoosobowy i w ten sposób konstruuję teksty. Tak samo podchodzę do rzeczownika “czytelnik”, choć czasem staram się to “wypośrodkować” 🙂
      Oczywiście język ma znaczenie i duży wpływ na to, jak my postrzegamy świat dokoła nas. Jednak ja osobiście nie czuje jakiekolwiek dyskomfortu z powodu braku żeńskiego odpowiednika określonego słowa. Tak, jak napisałam najważniejszy jest “człowiek”…
      Troszkę się rozpisałam 🙂 ale myślę, że udało mi się choć pokrótce wyjaśnić moje podejście do pewnych kwestii językowych 🙂
      Na koniec chciałabym jeszcze raz podziękować za komentarz i zachęcić do dalszego czytania. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej 🙂
      Serdecznie pozdrawiam. Agnieszka

  16. Neo — odnośnik do komentarza

    Pani Autorko, artykuł dobrze opisuje temat. Dodam, że wampiry są małe i duże, chwilowe i permanentne i nie każda potencjalnie oceniona jako toksyczna osoba jest nią na prawdę. Może to być okres przejściowy. Hormony grają tutaj nie małą rolę. Warto również pamiętać, że prawdziwa osobowość danej osoby (nie tylko „gnojka” 😉 wychodzi pod wpływem stresu i ciśnienia i jest ona właśnie często mylona z przejściowym stanem, nad którym bardzo wielu ludzi nie ma kontroli lub jest tego nawet nieświadoma.
    Z osobistego doświadczenia mogę napisać, że takie osoby są wśród nas. I wysysają energię życiową non stop. Lepiej stać się tego świadomym zanim zostanie się nieświadomie zniewolonym. Mnie kosztowało to dwie zapaści nerwowe i stan przedzawałowy w wieku 35 lat, ponieważ właśnie byłem nieświadomy będąc cały czas „dawcą” w imię pozornie szczęśliwej przyszłości. Najgorsze jest to, że chcąc wtopić się w pracę w imię rozwoju kariery, wampir intensyfikuje swe działania. Jedyne i najmniej kosztowane rozwiązanie to zerwanie kontaktów do zera. Femme fatale, albo znajdą nowego dawcę albo zapadają w letarg. Długo by jeszcze pisać, literatura jednak dość dobrze opisuje to zjawisko.

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Neo

      Neo – jak najbardziej zgadzam się z Twoją wypowiedzią. Należy mieć szerokie „otwarte oczy”, a raczej być w pełni świadomym różnego typu osobowości, które nas otaczają. Warto również poznać swoją własną, aby poznać swój świat reakcji na czynniki zewnętrzne. Każdy z nas jest inni. Każdy z nas ma inną wrażliwość emocjonalną. Warto o siebie zadbać. Warto stać się dla siebie przyjacielem i nie dopuścić do manipulacji. Dziękuję za Twoje słowa. Pozdrawiam, Agnieszka

    1. Psychology of Life Autorka artykułu — odnośnik do komentarza

      W odpowiedzi do Anam

      Anam – odpowiem króciutko… Każdy z nas ma prawo się zmienić. Każdy z nas ma prawo stać się innym człowiekiem. Każdy z nas ma prawo zrzucić źle uszyty płaszcz, porzucić niewygodne buty i pójść nową drogą, kształtując od nowa swą osobę. Jednak zanim tego się podejmiemy, każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie na pytanie – dlaczego potrzebuję innego życia? Co dzięki temu zyskam? Jaki jest mój cel? Pytania dotyczące sensu nowej drogi są jej umocnieniem. Warto zauważyć siebie w tym świcie i w końcu zadbać o swój świat!
      Serdecznie pozdrawiam, Agnieszka

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie widoczny. Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu. Pola oznaczone * są wymagane.

Psychology of Life · sklep

Twój koszyk

Coś dobrego
dla siebie

Twój koszyk jest jeszcze pusty. Odkryj książki i e-booki Agnieszki Zblewskiej.

Odkryj publikacje

Podaj dalej

Może ktoś bliski potrzebuje dziś tych słów?

Facebook WhatsApp