psychologia.zycia@onet.pl

Czego szukasz?

PSYCHOLOGIA PRZEMOCY

TOKSYCZNE TRIKI, czyli jak toksyczni ludzie zastawiają sidła na swoje ofiary?

16 min czytania

Agnieszka Zblewska · Psychology of Life

TOKSYCZNE TRIKI, czyli jak toksyczni ludzie zastawiają sidła na swoje ofiary?

Czy zdarzyło Ci się zaufać komuś, kto na początku wydawał się troskliwy, obecny, łagodny – a później, niepostrzeżenie, zaczął przekształcać Twoją codzienność w pole minowe? Czy był w Twoim życiu ktoś, kto najpierw dawał Ci poczucie ukojenia, a z czasem zaczął siać w Tobie niepokój – tak cicho, że trudno było wskazać moment, w którym zrobiło się niebezpiecznie? Niestety ale zdarza się, że osoba stosująca przemoc nie wygląda jak oprawca. Bywa uśmiechnięta. Pomocna. Niby grzeczna, niby opiekuńcza… a jednak pod tą powierzchnią czai się coś, co stopniowo wysysa z nas pewność, radość i siłę…

Jak działa osoba wykazująca się toksycznością?

Nie pojawia się z ostrzeżeniem. Zwykle przychodzi w najbardziej wrażliwym momencie: kiedy jesteśmy otwarci, pełni nadziei, może zranieni wcześniejszym doświadczeniem. Bywa, że na początku czaruje. Daje więcej, niż trzeba. Pomaga, słucha, komplementuje. Wydaje się „za dobry, żeby był prawdziwy”. I właśnie to „za dużo” staje się walutą, którą później odbierze – z odsetkami. Brutalnie.

W mojej książce „Oblicza toksyczności” (link do książki >TUTAJ<) piszę o tym, jak subtelnie – i często bardzo inteligentnie – nadawca przemocy potrafi wejść w nasze życie i zaburzyć nasze poczucie rzeczywistości. Jak to możliwe, że niektóre osoby wykazujące się toksycznością potrafią być tak przekonujące? Jakie mechanizmy stoją za ich zachowaniem? I jak je rozpoznać, zanim będzie za późno?

Zacznijmy jednak od początku…

Jakie metody stosuje?

Osoby stosujące przemoc bywa, że wykorzystują różnego rodzaju taktyki, by zniekształcić rzeczywistość drugiej strony relacji i tym samym trzymać nad nią władzę…

Do TOKSYCZNYCH METOD działania należą: 

  • PROJEKCJA

Czy zdarzyło Ci się usłyszeć zarzut, który brzmiał… dziwnie znajomo? Jakby nie dotyczył Ciebie, ale tej drugiej strony?
Jakby ktoś – z niemal chirurgiczną precyzją – próbował przypisać Ci coś, co tak naprawdę należało do niego?

To właśnie projekcja.

Mechanizm, który bywa wykorzystywany przez osoby stosujące przemoc emocjonalną – po to, by przenieść własną toksyczność na kogoś innego. Najlepiej: na kogoś bliskiego. Ufającego. Takiego, kto jeszcze wierzy, że można się porozumieć.

W takiej relacji wszystko, co trudne, zawstydzające czy agresywne, zostaje przerzucone na Ciebie. A Ty – zanim zdążysz to rozpoznać – zaczynasz się tłumaczyć. Czasem nawet… wierzyć, że rzeczywiście przesadzasz. Że może faktycznie to Ty jesteś problemem.

To klasyczne odwrócenie ról: osoba raniąca zaczyna grać rolę skrzywdzonej. A Ty – tej, która „zawsze coś komplikuje”.

Nie chodzi tu tylko o ochronę własnego obrazu. Chodzi o kontrolę i władzę.

Znasz taki scenariusz?
Kolega z pracy, który wciąż sugeruje, że nie radzisz sobie z obowiązkami, krytykuje Cię między wierszami – tylko po to, by nikt nie dostrzegł jego własnych błędów. A wszystko, co robi źle, ląduje na Twoim biurku. I w Twoim poczuciu winy.

Projekcja to nie przypadek. To technika.
I warto nauczyć się ją rozpoznawać, zanim zacznie podważać Twoje poczucie rzeczywistości.

  • AGRESYWNA NAGONKA

Czy miałaś/eś kiedyś wrażenie, że cokolwiek zrobisz – i tak będzie źle? Że choć starasz się, słuchasz, dostosowujesz… na końcu słyszysz tylko: „Znowu coś popsułaś/eś”? I nie chodzi o jedno konkretne zdarzenie. Chodzi o ciągłe podważanie Twojej wartości – podszyte pretensją, ironią albo „troską”.

Właśnie tak działa agresywna nagonka.

To nie zwykła krytyka. To sposób, w jaki osoba stosująca przemoc podcina Twoje skrzydła, aż zapominasz, jak wyglądało życie z własnym zdaniem. Na początku wydaje się, że oboje chcecie tego samego. Że jesteście po tej samej stronie. Ale z czasem okazuje się, że reguły zmieniają się bez ostrzeżenia. Że cokolwiek powiesz – zostanie użyte przeciwko Tobie. I wtedy zaczynasz wierzyć, że może rzeczywiście to Ty jesteś problemem. Że może faktycznie „znowu przesadzasz”.
Tak działa przemoc emocjonalna ubrana w słowa.

W „Obliczach toksyczności” opisałam ten mechanizm nie tylko po to, by go rozpoznać. Ale przede wszystkim po to, by dać Ci przestrzeń na wewnętrzne wyprostowanie się. Na odzyskiwanie kontaktu ze sobą – mimo że przez długi czas wszystko wokół próbowało Cię przekonać, że nie masz prawa czuć tego, co czujesz.

To książka o wychodzeniu z labiryntu bólu – krok po kroku. Z latarką w ręku. Nie po to, by od razu wiedzieć, którędy pójść dalej. Ale po to, by przestać się błąkać w ciemności, która nie jest Twoja.

Bo nie każda krytyka jest szczera. Bywa, że służy tylko temu, byś się kurczył/a. Byś milczał/a. A kiedy już staniesz na granicy – usłyszysz „to przez Ciebie”.

Czasem ta nagonka przybiera formę żartu: „No weź, przecież żartowałem.” Ale to właśnie wtedy, kiedy najbardziej boli, słyszysz, że nie powinnaś/powinieneś się przejmować.
Zostajesz sam/a z bólem i z pytaniem: czy naprawdę jestem zbyt wrażliwy/a? Nie. Po prostu za długo byłeś/aś w miejscu, w którym Twoja wrażliwość była zagrożeniem dla czyjegoś panowania.

  • BEZSENSOWNE ROZMOWY

Mówi się, że rozmowa buduje. Że wystarczy usiąść, porozmawiać, wyjaśnić. Ale czy każda rozmowa naprawdę łączy? Niestety ale są takie, które nie służą porozumieniu, tylko rozbrojeniu. Takie, w których od samego początku nie chodzi o zrozumienie, lecz o przewagę.

Znasz to uczucie, kiedy próbujesz coś wyjaśnić – spokojnie, rzeczowo, z nadzieją na sensowny dialog – a kończysz z mętlikiem w głowie i wątpliwością, czy w ogóle masz rację? To właśnie jeden z najbardziej dezorientujących aspektów przemocy emocjonalnej: rozmowy, które pozornie mają coś wyjaśnić… a w rzeczywistości mają podważyć Twój ogląd świata. I samego siebie.

Osoba stosująca przemoc bywa, że nie szuka odpowiedzi. Możesz mieć fakty. Możesz mieć spokój. Możesz mieć prawo.
Ale jeśli jesteś z kimś, kto manipuluje, to każde słowo zostanie wyciągnięte z kontekstu, obrócone przeciwko Tobie, rozszarpane na części. A Ty – nawet nie zauważysz, kiedy zaczynasz przepraszać za coś, czego nie zrobiłeś/aś.

W „Obliczach toksyczności” napisałam o tym zjawisku wprost – bo wiedziałam, jak wielu osobom rozmowa, która miała przynieść ulgę, przynosiła jeszcze większe zagubienie. To nie są zwykłe nieporozumienia. To sposób manipulacji. I nie chodzi o to, że jesteś zbyt emocjonalny/a. Chodzi o to, że ktoś celowo wprowadza Cię w emocjonalny chaos – bo wie, że wtedy łatwiej Cię zdominować.

Jeśli w pewnym momencie zaczynasz się zastanawiać:

  • Może ja rzeczywiście przesadzam?
  • Może to ze mną jest coś nie tak?

…to znak. Nie że jesteś słaby/a. Tylko że jesteś w relacji, która żeruje na Twojej empatii.

W książce opisuję strategie, które pomagają wyjść z takiego zamętu. Krok po kroku odzyskuje się przestrzeń wewnętrzną, w której znów można usłyszeć własny głos.

  • PAMIĘTLIWE GENERALIZOWANIE

Czy zdarzyło Ci się, że ktoś wypominał Ci coś sprzed lat – drobne potknięcie, jedno nieudane zdanie, chwilę słabości – jakby to właśnie ona miała Cię definiować do końca życia? Osoby stosujące przemoc emocjonalną bywa, że mają wyjątkową pamięć. Ale nie dla dobra.
Pamiętają to, co ich zdaniem powinno Cię zawstydzać. I z tej pamięci robią narzędzie.

W takich relacjach błędy nie wygasają. Nie mają prawa się przedawnić. Są odświeżane – czasem z ironią, czasem z wyższością, a czasem z podszytym troską głosem, który udaje, że „to tylko żart”.

Z czasem zaczynasz czuć, że jesteś jak plik dowodowy. Wszystko, co kiedykolwiek Ci nie wyszło – wraca. Ale już nie w swojej pierwotnej wersji. Zostaje ubarwione. Przekręcone. Podane jak danie główne przy każdej okazji.

W „Obliczach toksyczności” nazywam to emocjonalnym więzieniem zbudowanym ze wspomnień, w którym nie masz prawa do błędu, nie mówiąc już o zapomnieniu. To nie jest przypadek. To sposób na odebranie Ci prawa do przemiany.

  • UKRYTE I JAWNE GROŹBY

Czy zdarzyło Ci się poczuć, że każda Twoja decyzja – nawet ta najmniejsza – może wywołać złość, chłód, karę…? Że cokolwiek zrobisz, i tak będzie źle – bo oczekiwania są zmienne, nieracjonalne, nie do spełnienia? To nie zwykła trudność komunikacyjna. To mechanizm nacisku, w którym nie chodzi o relację, ale o władzę.

Osoby stosujące przemoc emocjonalną bywa, że nie proszą – one żądają. A kiedy ich oczekiwania nie zostaną spełnione, bywa, że pojawia się kara. Czasem słowna, czasem emocjonalna, czasem wyrażona w milczeniu – ale zawsze dotkliwa.

Zaczyna się od sformułowań typu: „Zrób to, albo…”.
I z czasem okazuje się, że „albo” może znaczyć wszystko: od obrażenia się, przez publiczne upokorzenie, po całkowite wycofanie miłości, czułości, wsparcia. W takich układach kompromisy nie działają. Każda próba łagodzenia konfliktu – tłumaczenie – zostaje zinterpretowana jako zgoda na więcej. Więcej oczekiwań. Więcej kar. Więcej przekraczania Ciebie.

  • OKRUTNE WYZWISKA

Czy doświadczyłaś kiedyś sytuacji, w której jedno słowo zostało z Tobą na długo? Nie dlatego, że było prawdziwe. Ale dlatego, że bolało.
Uderzyło w coś miękkiego. W coś, co próbowałaś chronić.

Osoby stosujące przemoc emocjonalną nie zawsze krzyczą. Ale jeśli to robią – to po to, żebyś zamilkł/a. Niestety ale bywa, że każda próba sprzeciwu kończy się lawiną obelg.

To nie są przypadkowe słowa. To precyzyjnie wymierzone ciosy – mają trafić w Twoją samoocenę, w Twoją wartość, w Twoje człowieczeństwo.

  • WARUNKOWANIE

Na początku to może brzmieć jak troska:
„Nie musisz pracować, ja się wszystkim zajmę.”
„Jesteś zmęczony/a, odpocznij. Zadbam o nas.”
„Moja księżniczka nie powinna się męczyć.”

Bywa, że to właśnie pod przykrywką troski zaczyna się budowanie zależności, której długo nie widać. Nie trzeba zakazów, nie trzeba krzyku. Wystarczą sugestie, powtarzane raz po raz.
Z czasem, zupełnie niepostrzeżenie, zaczynasz rezygnować. Najpierw z pracy. Potem z kontaktów. Z przyjaciół, znajomych. Może nawet z rodziny. I choć nikt Ci tego nie zabronił wprost – przestajesz wychodzić, przestajesz mówić, przestajesz się dzielić.

Bywa, że słyszysz wtedy zdania, które miały zaboleć, a udają smutek:
„Twoja rodzina jest dla Ciebie ważniejsza… ja się nie liczę?”
„Zawsze tylko oni. Nigdy ja.”

To nie pytania. To ciche oskarżenia. Bo gdy ktoś próbuje mieć wpływ na każdy aspekt Twojego życia, obecność innych zaczyna być przeszkodą. W takiej dynamice nie chodzi o opiekę. Chodzi o kontrolę. Niepostrzeżenie wszystko zaczyna kręcić się wokół jednej osoby. Jej emocji. Jej potrzeb. Jej humoru. A Ty… czujesz się, jakbyś był/a pod stałą obserwacją.

Bywa, że relacja przypomina układ nagród i kar. Dostajesz coś wtedy, gdy „zasłużysz”. A kiedy nie spełniasz oczekiwań – pojawia się chłód, obojętność, milczenie, czasem jawne upokorzenie.

I choć nie padają zakazy, czujesz, że nie wolno Ci zrobić kroku w bok. Smycz, na której jesteś trzymana, może mieć miękką tasiemkę i błyszczący klips – ale to wciąż smycz. I bywa, że z czasem nie tylko nie jest poluzowywana… lecz skracana. Powoli. Skutecznie. Bez ostrzeżenia.

Utrata niezależności nigdy nie następuje gwałtownie. To raczej ciche wymazywanie – Twojej autonomii, Twoich wyborów, Twoich relacji. Aż zostaje tylko „my” – które tak naprawdę oznacza: „ja, i moje prawo do Ciebie”.

Ale w Tobie wciąż jest to, co Twoje. Choćbyś długo była odcinana od siebie – to nie znika. Potrzeba swobody. Bliskości z ludźmi, których wybierasz. Poczucia wpływu na własne życie. I warto sobie to przypomnieć. Nawet jeśli tylko szeptem. Nawet jeśli jeszcze w ukryciu.
Bo Twoja obecność w świecie nie musi być zależna od czyjejś zgody.

  • SZKALOWANIE

Bywa, że zanim zdążysz cokolwiek powiedzieć – ktoś już mówi za Ciebie. Zanim otworzysz usta, żeby się obronić – opowieść o Tobie krąży po kątach, zniekształcona, doprawiona, wyolbrzymiona. I choć nie jesteś jej autorem – to właśnie Ty ponosisz jej konsekwencje.

Oczernianie to jedna z najboleśniejszych form przemocy. Nie zostawia siniaków. Zostawia pustkę – tam, gdzie kiedyś była relacja, zaufanie, poczucie przynależności.

Bywa, że osoby, które stosują manipulację, doskonale wiedzą, jak zarządzać narracją. Tworzą historię, zanim zdążysz nazwać swoją. Mówią o Tobie z takim przekonaniem, że inni zaczynają im wierzyć. A Ty – zaczynasz wątpić. Bo kiedy cały świat słyszy jedną wersję, trudno trzymać się swojej prawdy.

Czasem te opowieści są niedorzeczne. Absurdalne. Ale wypowiedziane wystarczająco pewnym tonem – zaczynają żyć własnym życiem.

I jeśli tylko spróbujesz się skonfrontować, możesz usłyszeć:
„No właśnie, tak się tłumaczą ci, którzy mają coś na sumieniu.”
„On/a zawsze miał/a problemy ze sobą.”
„Zobacz, jak reaguje – coś musi być na rzeczy.”

To nie są zwykłe plotki. To metoda. Sposób, by odwrócić uwagę. Zamiast patrzeć na realne zachowania osoby, która rani – wszyscy skupiają się na Tobie. To Ty stajesz się „dziwny/a”, „niestabilny/a”, „zazdrosny/a”, „niewdzięczny/a”. Tylko dlatego, że próbujesz mówić o tym, co boli.

W tym chaosie warto pamiętać jedno: Twoja prawda nie potrzebuje krzyku, żeby być prawdziwa. A osoba, która mówi najgłośniej – nie zawsze mówi najuczciwiej.

Cisza nie oznacza winy. A próba ochrony siebie – to nie słabość. To siła, która rośnie powoli. Cicho. Wbrew wszystkim wersjom, które ktoś próbuje napisać za Ciebie.

  • OBWNIANIE EX

Bywa, że już na początku relacji padają słowa:
„Żadna kobieta mnie nie rozumiała”, „Żaden facet nie potrafił mnie zatrzymać”.
Albo: „Był/a wariatką/wariatem – wszystko psuł/a, ale Ty jesteś inny/a. Ty jesteś spokojem, jakiego szukałem/am.”

Na pierwszy rzut oka brzmi to jak uznanie. Jakbyś był/a kimś wyjątkowym. Kimś, kto wniesie ukojenie po czyimś burzliwym życiu. Ale im dalej – tym więcej tej przeszłości. I coraz mniej delikatności w tym, jak jest opowiadana.

Zaczynasz słyszeć:
„Była histeryczką. Niszczyła wszystko, czego dotknęła.”
Albo:
„On był świrem, miał coś z głową, manipulował mną całe miesiące.”

Bywa, że taka opowieść wciąga. Bo przecież każdy ma prawo do trudnych doświadczeń. Do bólu po relacji. Do zranień. Ale z czasem zauważasz, że to nie jest tylko historia o przeszłości. To sposób opowiadania świata. W którym tylko jedna osoba jest „tą skrzywdzoną”. A wszystkie poprzednie – to wariaci i wariatki. Nie da się z nimi żyć. Ale zawsze byli potrzebni jako tło.

I zanim się zorientujesz – Ty też zaczynasz być wciągany/a w ten scenariusz. Jeszcze jesteście razem, ale już czujesz, że jesteś oceniany/a tą samą miarą. Zaczynają się porównania. Aluzje. Zaczynasz słyszeć, że „ona przynajmniej nie robiła takich scen” albo „on może i był wariat, ale chociaż umiał okazać wdzięczność”.

I wtedy zaczynasz się starać. Tłumaczyć. Zapobiegać. Robisz wszystko, by nie skończyć jak „tamten” lub „tamta”. Ale prawda jest taka, że historia już została napisana. Jeszcze jesteś w środku związku – ale już ustawiony/a w kolejce do bycia tą „byłą wariatką” albo „byłym świrem”.

I właśnie dlatego tak ważne jest, by to rozpoznać. Bo kiedy próbujesz zasłużyć na to, by nie być kolejnym „wariatem” – przestajesz być sobą. A od tego już tylko krok do utraty siebie.

Masz prawo zatrzymać się wcześniej. Masz prawo powiedzieć: Nie chcę być kolejną wersją Twojej historii o bólu. Masz prawo być człowiekiem – nie postacią z cudzego scenariusza.

  • TESTOWANIE GRANIC

Czy zdarzyło Ci się poczuć, że Twoja granica jest tylko cieniutką kreską, którą ktoś z łatwością rozmazuje? Bywa, że nadawca przemocy traktuje każdy znak stop jak zaproszenie do kolejnego kroku. Im dłużej brak konsekwencji, tym odważniejsze eksperymenty.

Najpierw pada słowo – drobna zniewaga, kąśliwy żart, który ma „rozładować atmosferę”. Potem przychodzi muśnięcie ramienia, niby przypadkowe szturchnięcie. Ciało uczy się, że kontakt może boleć, a oprawa jest wciąż ta sama: „Przesadzasz”, „To tylko żart”.
Kolejny etap? Ręka przyzwyczaja się do ciężaru, a Twoje ciało staje się workiem treningowym dostępnym 24 h na dobę.

Paradoksalnie każdy cios lub policzek bywa przeplatany przeprosinami i kwiatami – jakby bukiet potrafił wymazać ból skóry i wstydu. Ale to nie są dwa różne gesty – to jedna taktyka. Najpierw przesunięcie granicy, potem gest „zatarcia śladów”, byś zwątpił/a w swoje prawo do sprzeciwu.

Jeśli zauważysz ten cykl, zatrzymaj się. Pamiętaj: Twoje granice nie są sugestią. Są prawem. A prawo nie podlega negocjacji.

  • TRIANGULACJA

Bywa, że zamiast rozmowy we dwoje – pojawia się trzeci głos. Nie przypadkowy. Wybrany starannie. Wciągnięty do konfliktu nie po to, by go załagodzić, ale żeby stworzyć przewagę.

Triangulacja to mechanizm, w którym relacja przestaje być równa. Pojawia się ktoś „z zewnątrz”, kto – po odpowiednim przygotowaniu – staje się sprzymierzeńcem jednej ze stron. Nieświadomie lub całkiem celowo zaczyna potwierdzać wersję wydarzeń, która ma Cię zdyskredytować, ośmieszyć albo… uciszyć.

Zanim się zorientujesz, już nie jesteś partnerem w rozmowie. Jesteś stroną obecną po to, by się bronić.Bo przecież nie tylko on/ona tak uważa. Przecież „Maria zgadza się z Elżbietą”. Przecież „wszyscy” mówią to samo.

Właśnie o to chodzi: byś zaczął/zaczęła wątpić. W swoją pamięć. W swoją logikę. W swoje uczucia.

Jeśli czujesz, że rozmowa nie dotyczy już faktów, ale siły przekonywania – zatrzymaj się. Masz prawo rozmawiać, nie walczyć. Masz prawo nie być wystawiony/a na osąd. I masz prawo ufać sobie – nawet wtedy, gdy cały pokój zdaje się mówić coś innego.

Twój głos nie staje się mniej prawdziwy tylko dlatego, że jest jeden.

  • GASLIGHTING

Bywa, że coś widzisz. Coś czujesz. Coś słyszysz. Ale kiedy próbujesz to nazwać, słyszysz w odpowiedzi:
„To nie miało miejsca.”
„Znowu sobie coś ubzdurałaś.”
„Przesadzasz.”
„Masz problem z pamięcią.”

Gaslighting to nie jedno zdanie rzucone w złości. To systematyczne podważanie Twojej rzeczywistości. Tak długo, aż zaczynasz się gubić.

Na początku czujesz lekki dyskomfort. Niepewność. Potem pojawia się wstyd – bo przecież może rzeczywiście coś pomyliłeś/aś? A z czasem… przestajesz ufać sobie. Pytasz: Czy ja naprawdę to powiedziałem/am? Może przesadzam. Może jestem zbyt emocjonalny/a. Może mam problem, którego nie widzę…?

Właśnie na tym polega gaslighting. To nie jest krzyk. To szept. Nie opór, a przekonywanie. Nie brutalna przemoc, tylko powolne rozmywanie granicy między tym, co czujesz – a tym, co wolno Ci czuć.

Bywa, że manipulacja przybiera formę troski:
„Martwię się o Ciebie. Od jakiegoś czasu jesteś rozkojarzony/a.”
Albo:
„Widzisz, właśnie dlatego inni też z Tobą nie wytrzymują.”

Wiedz jedno: gaslighting da się rozpoznać. Najpierw w ciele: napięcie, niepokój, poczucie chaosu. Potem w słowach: gdy coraz częściej zaczynasz mówić:
„Nie wiem, może przesadzam…”

Jeśli tak masz – zatrzymaj się. Zaufaj tej części w Tobie, która czuje, że coś jest nie tak. Ona nie jest słabością. Jest pierwszą iskrą, która może rozświetlić zamgloną rzeczywistość. Nie po to, by kogoś oskarżać. Ale po to, by siebie odzyskać.

To tylko kilka mechanizmów, które mogą się pojawiać w relacjach pełnych przemocy emocjonalnej. Bywa, że występują razem – jeden nakłada się na drugi, przenika, uzupełnia. I właśnie dlatego tak trudno je zauważyć, gdy jesteś w środku.

Uważność na to, co subtelne – to akt troski. Zaufaj sobie, kiedy coś w Tobie się napina. Kiedy nie umiesz tego nazwać, ale czujesz, że „coś jest nie tak”.

W „Obliczach toksyczności” zebrałam te wszystkie zjawiska i wiele innych – nie po to, by Cię przytłoczyć. Ale byś mogła/mógł nazwać to, co dotąd pozostawało w cieniu. I krok po kroku – odzyskiwać siebie. Bo bezpieczeństwo zaczyna się od widzenia. Od słów, które rozjaśniają. Od decyzji, które nie muszą być wielkie, ale są Twoje.

Kończąc dzisiejszy artykuł odniosę się krótko do jego tytułu. Otóż… Na co dzień staram się mówić o zachowaniach, nie o etykietach. Wierzę, że to czyny są problemem – nie człowiek jako całość. Dlatego zwykle unikam określeń takich jak „toksyczny człowiek” czy „ofiara”. Ale… przymiotniki są nam potrzebne. Zwłaszcza wtedy, gdy coś w środku boli. Gdy trudno znaleźć inne słowa, bo emocje są zbyt intensywne, a granice – naruszone. Nie dziwię się więc, że pod wpływem cierpienia te słowa czasem padają. I nie oceniam ich. Bo rozumiem, że często są pierwszym krzykiem zranienia – próbą nazwania czegoś, co przez długi czas pozostawało bezimienne.

Bywa też, że używam ich w tekstach, by być bliżej tych, którzy dopiero zaczynają widzieć, co się dzieje.
Jeśli dzięki nim coś w Tobie drgnie – jeśli rozpoznasz własną historię – to znaczy, że język zadziałał.


Jeśli któryś z tych mechanizmów poruszył Cię – podziel się tym w komentarzu. Czy coś było Ci znajome? Czy widzisz teraz coś, czego wcześniej nie umiałaś/nie umiałeś nazwać?

Twoje doświadczenie może pomóc komuś innemu. Zacznijmy rozmowę. Tu – w przestrzeni, w której nikt nie musi już milczeć.


Bibliografia: 20 Diversion Tactics Highly Manipulative Narcissists, Sociopaths And Psychopaths Use To Silence You; „Toksyczni mężczyźni” – Lillian Glass;

Dziękuję za wspólną chwilęOdkryj kolejne tematy
Psychology of Life · sklep

Twój koszyk

Coś dobrego
dla siebie

Twój koszyk jest jeszcze pusty. Odkryj książki i e-booki Agnieszki Zblewskiej.

Odkryj publikacje