psychologia.zycia@onet.pl

Czego szukasz?

My Lifestyle

Pomagaj, ale nie daj się wykorzystywać!

6 min czytania

Agnieszka Zblewska · Psychology of Life

Dobre serce jest wiele warte, ale taką samą wartość ma twarda pupa. Niby to takie oczywiste, ale niestety wciąż zbyt wiele osób o tym zapomina. Zapominamy o tym, że wszystko ma swoje granice, nawet pomaganie.

Zbyt często pomagamy, robimy wszystko dla innych w imieniu dobrego serca, a potem stajemy się kolekcjonerami wewnętrznych siniaków. Obita dusza to taka, która chce jak najlepiej dla innych, a czyni to kosztem swojego dobra. Stawia wszystkich innych na pierwszym miejscu tylko nie siebie. Jednak takie postępowanie nie prowadzi do niczego dobrego. Wyczerpani psychicznie, duchowo, emocjonalnie i tym samym fizycznie sami siebie skazujemy na cierpienie.

A wszystko dlatego, że wśród ludzi, którym udzielamy pomocy jest wiele toksycznych osobowości, które uważają, że musimy im pomagać. Udzielana pomoc nagle staje się naszym obowiązkiem. Jednak to, że tak się dzieje nie jest tylko i wyłącznie ich winą. Wina leży również po naszej stronie – zbyt często przyzwyczajamy inne osoby do tego, że pomagamy i zawsze jesteśmy gotowi tej pomocy udzielić. Jednak w przypadku toksycznych osób dzieje się to znacznie szybciej. Oni w niewiarygodnym tempie przyzwyczają się do dobrego, a potem to wykorzystują, jednocześnie wmawiając nam, że jest to nasz obowiązek.

Wystarczy tylko raz usłyszane stwierdzenie, że:

…tylko egoiści nie pomagają.

…tylko ludzie bez serca nie chcą pomagać.

…tylko toksyczne osoby nie myślą o drugim człowieku i nie chcą pomagać.

i jesteśmy w stanie zrobić dla drugiego człowieka o wiele więcej, niż faktycznie jesteśmy w stanie. Stajemy na rzęsach, zaharowujemy się dla innych, aby tylko nie zostać przyporządkowanym do „zła całego tego świata”. Nie chcemy nosić na swojej duszy etykiety z napisem „samolub”. Jednak tego typu postępowanie i kierowanie się tak destrukcyjnymi przeświadczeniami prowadzi do wewnętrznej katastrofy. Sami siebie skazujemy na cierpienie. A zapewniam nie musimy tego robić.

Nie musimy pomagać osobom, które uważają, że naszym obowiązkiem jest robić to, o co nas niby proszą. Bo niestety przeważnie jest tak, że to a la proszę ubrane  jest w słowa: „Bądź tak miły/a i zrób to i to…” No i wystarcza. Pomagamy nie patrząc na siebie.

Zastanów się – ile razy pomogłeś/aś lub robisz to do tej pory, choć wewnętrznie czujesz, że nie jest to dla Ciebie dobre? Ile razy pomagasz wbrew sobie? Jak często korzystają z Twojej pomocy osoby, które nic Ci w zamian nie ofiarowują? Ile razy pomogłeś/aś i nie usłyszałeś/aś nawet jednego krótkiego słowa „dziękuję”?

Zapewne było tego zbyt wiele. Dlatego właśnie dzisiaj przychodzę do Ciebie z pomocą 🙂 Dzisiejszym wpisem pragnę pomóc wszystkim osobom, które pomagają i są wykorzystywane. Chcę obalić Twoje toksyczne przekonania i zaszczepić w Tobie inny sposób myślenia, a zapewniam na pewno skorzystasz na tej zmianie 🙂

Zatem… Pomaganie jest dobre, ale ma też swoje granice. Warto wiedzieć, kiedy pomaganie przeradza się w wyręczanie. A podkreślam miedzy pomaganiem, a wyręczaniem istnieje wielka przepaść. Wyręczanie to robienie czegoś za drugiego człowieka, zaś pomaganie to dawanie małych wskazówek, jak druga osoba może sama sobie pomóc.

Każdy z nas nosi na swoich barkach wiele problemów. Jednak oprócz tego, że bywają one bardzo obciążające, to jednak uczą nas, w jaki sposób zadbać o siebie.

Załóżmy, że jakaś osoba ma problem i Ci go przekazuje. Ty chcąc pomóc bierzesz go na swoje plecy i tym samym odciążasz tę osobę. Jest Ci ciężko, ale myślisz sobie, że dzięki Twojej pomocy drugiej stronie jest choć troszkę lżej. Na pewno jest jej lżej i tym samym mniej się przejmuje tym, co wcześniej dźwigała. W końcu to Ty nosisz go na swoich barkach. A u Ciebie pojawiają się odciski i rany od ilości powierzonych problemów, zaś druga strona staje się beztroska. Problem przekazany przestaje być problemem. Zaś prawda jest taka, że swoim postępowaniem krzywdzisz tylko siebie, a na pewno niczego nie uczysz tej drugiej strony.

Moja mama zawsze powtarzała, że należy pomagać słabszym i zapewne miała rację. Jednak, gdy po raz kolejny oberwałam – powiedziała, że nie powinnam nadstawiać uszu za kogoś. Takie masło maślane, ale takie jest właśnie życie. Musimy umieć pomagać i jednocześnie za nikogo uszu nie nadstawiać.

A teraz najważniejsze – myślenie o sobie i o swoich potrzebach nie jest niczym złym. Nie spełnienie czyjejś prośby nie jest oznaką egocentryzmu. Wręcz przeciwnie jest przejawem zdrowego egoizmu, który jest daleki od smrodu pychy i samouwielbienia.

SESJA SKYPE

Tak więc, jeśli koleżanka z pracy poprosi Cię o to, abyś wykonał/a za nią jakieś zadanie zastanów się, do kogo ono faktycznie należy, co stracisz wykonując je za nią, a czego swoim postępowaniem ją nauczysz? Zapewne niczego! Inaczej byłoby, gdybyś zapytał/a, co ona może zrobić, aby sobie pomóc? Tym pytaniem nie tylko nakierowujesz ją na rozwiązanie, ale dajesz komunikat, że nie będziesz nikogo wyręczać. Dla jasności nie piszę tutaj o pojedynczych przypadkach, które pojawiają się raz na „ruski” rok i z których jasno wynika, że druga osoba jest w wielkiej potrzebie, a co najważniejsze wykazuje chęć odwdzięczenia się za wykonaną przysługę.

Może uznasz, że jestem materialistką, ale uważam, że życie toczy się na niepisanej umowie wymiennej. Nie musimy otrzymywać od drugiego człowieka takiej samej pomocy, jaką mu ofiarowaliśmy lub zapłaty, jak za wykonaną usługę, ale wystarczy pewność potwierdzona w czynach, że gdy my poprosimy o pomoc ta druga strona również nam jej udzieli.

Przeczytaj poniższe słowa i co najważniejsze spraw, aby stały się one bliskie Twojemu sercu, a przede wszystkim drogowskazem dla zbolałej i pełnej siniaków duszy:

  • Nie angażuj się lub bardzo szybko ucinaj relacje, jeśli żerują one na Twoim dobrym sercu.
  • Nie pomagaj osobom, które odmówiły Ci kilkukrotnie pomocy. Które zawsze miały coś ważniejszego do zrobienia, niż Ci pomóc. Najwidoczniej Ty dla nich jesteś mało ważny/a.
  • Nie pomagaj osobom, które tego od Ciebie wymagają i wykazują się postawą roszczeniową.
  • Nie pomagaj na siłę i nie ratuj wszystkich z opresji. To nie Twoje zadanie, a swym postępowaniem również niczego nie nauczysz tej drugiej osoby (no chyba, że cwaniactwa).
  • Nigdy nie rób dla innych więcej, niż dla siebie, bo Twoja siła ulegnie wyczerpaniu szybciej, niż myślisz.

A teraz najważniejsze:

Za każdym razem, gdy chcesz pomóc zastanów się, czy oby ta pomoc nie będzie toksycznym wyręczaniem.

Jak nie dać się wykorzystywać?

Przede wszystkim popracuj nad swoimi przekonaniami. Myślę, że dzisiejszy wpis sprawi, że choć w niewielkim stopniu poddasz je przewartościowaniu. Następnie popracuj nad poczuciem winy. Ten kto w Tobie go wywołuje na pewno nie zasługuje na pomoc. A nade wszystko uwierz, że myślenie o sobie i tylko o sobie w wielu sytuacjach nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie nie tylko pomaga Tobie, bo możesz zając się tym, co jest dla Ciebie dobre lub akurat tym, na co masz chęć, ale także służy osobie proszącej. Dzięki Twojej bierności będzie mogła rozbudować swoją kreatywność i wzmocnić oraz przećwiczyć swoją wewnętrzną siłę. Ograniczanie i wyznaczanie granic ma swoje pozytywy. Tak, więc już teraz swoją asertywną postawę o >TUTAJ< 🙂 Gdy już zaczniesz praktykować asertywność w swojej codzienności wiedz, że będą sytuacje w których nie raz dasz się zaskoczyć i nawykowo zgodzisz się pomóc. Nie obciążaj się tym nadmiernie, nie analizuj, a przyjmij to jako wskazówkę i odpowiedz na pytanie, w jakich momentach warto wzmocnić swoje „nie”.


Zanim opuścisz moją stronę daj proszę znać w komentarzu poniżej, jak to jest u Ciebie z pomaganiem? Co dał Ci dzisiejszy wpis i co mógłbyś/mogłabyś dodać od siebie? Czekam z niecierpliwością na Twoje refleksje.

Dziękuję za wspólną chwilęOdkryj kolejne tematy
Psychology of Life · sklep

Twój koszyk

Coś dobrego
dla siebie

Twój koszyk jest jeszcze pusty. Odkryj książki i e-booki Agnieszki Zblewskiej.

Odkryj publikacje