Na samym początku artykułu małe ćwiczenie – wyobraź sobie psychopatę… Kogo widzisz? Jak zachowuje się według Ciebie psychopata? A teraz odpowiedz na kolejne pytanie, czy oby na pewno jesteś pewien/ pewna swych założeń? Czy na pewno to typowe cechy psychopaty?
Każdy z nas wyobrazi sobie kogoś innego, ale w dużej mierze większość nada mu cechy bestialskiego drapieżnika o bezwzględnym wyrazie twarzy. Gdy tylko słyszymy słowo psychopata, przed oczami kreuje się obraz seryjnego mordercy, gwałciciela, czy opętanego zamachowca samobójcy. Jednakże na świecie istnieje wiele osób z osobowością psychopatyczną, które zbrodni nie popełniły. Są nimi również odnoszący sukcesy przedsiębiorcy, lekarze, politycy czy nawet księża. Nie można jednoznacznie stwierdzić, że ktoś jest psychopatą, albo nim nie jest. Istnieje wiele różnych obszarów owego zaburzenia…
Kim jest psychopata?
Zanim przejdę do wyjaśnienia, kim jest człowiek z osobowością psychopatyczną, chcę zwrócić uwagę na jedną ważną rzecz. Słowo psychopatia nie ma płci. Może jej doświadczać zarówno kobieta, jak i mężczyzna. W tym tekście nie będę odmieniać słowa „psychopata” ze względu na płeć – nie dlatego, że ją pomijam, lecz dlatego, że piszę o zjawisku, a nie o konkretnej osobie. Piszę o człowieku. O jednostce, która za swoją maską potrafi ukrywać więcej, niż mogłoby się wydawać.
Kim zatem jest człowiek z osobowością psychopatyczną?
To nie tylko ktoś „okrutny” czy „bez sumienia”. To piekielnie precyzyjna konstrukcja osobowości, która funkcjonuje na styku chłodu emocjonalnego, wyrachowanego uroku i społecznego drapieżnictwa. Człowiek ten nie tyle nie czuje, ile nie odczuwa w sposób znany większości z nas: empatii, winy, skruchy czy przywiązania.
Psychopatia – według jednej z najbardziej znanych definicji autorstwa kanadyjskiego psychologa Roberta D. Hare’a, opartej na badaniach H. Cleckleya – to złożony konstrukt osobowości, w którym cechy interpersonalne i afektywne (takie jak powierzchowny urok, manipulacja, brak wyrzutów sumienia, płytkość emocjonalna) łączą się z wyraźnym stylem życia opartym na łamaniu norm społecznych, impulsywności i potrzebie dominacji.
Człowiek z osobowością psychopatyczną to nie zawsze ten, który krzyczy, grozi czy rzuca przedmiotami. Czasem to ten, który uśmiecha się najspokojniej na świecie – podczas gdy w jego wnętrzu nie drgnie ani jedna struna emocjonalnego rezonansu.
To właśnie ta nieuchwytność – balans pomiędzy pozorną normalnością a skrajnym brakiem wewnętrznego kompasu moralnego – sprawia, że kontakt z osobowością psychopatyczną może być tak niebezpieczny… i tak trudny do rozpoznania.
Co wyróżnia psychopatę?
Według H. Cleckleya – jednego z pionierów badań nad psychopatią – człowiek z osobowością psychopatyczną to jednostka, która potrafi perfekcyjnie grać swoją rolę. Choć wygląda jak my, mówi jak my, a czasem nawet potrafi wzruszyć czy oczarować – wewnętrznie bywa przerażająco pusta. Jakby ktoś wyjął z niej cały aparat moralny, emocjonalny, ludzki… i zostawił jedynie doskonale działający mechanizm przetrwania i dominacji.
To nie jest ktoś, kto nie wie, że rani. To ktoś, kto wie – i nie odczuwa z tego powodu nic. Ani skrupułów. Ani wstydu. Ani żalu. Jedynie… zimną kalkulację.
Cleckley opisał szereg cech, które układają się w mroczny portret tej osobowości:
– potrafi manipulować otoczeniem z precyzją godną chirurga – jeśli tylko zechce,
– nie zna wyrzutów sumienia ani poczucia winy,
– nie uczy się na błędach, bo przeszłość nie ma dla niego/niej znaczenia,
– powtarza destrukcyjne wzorce mimo kar i konsekwencji,
– rzadko odczuwa lęk – to inni się go/jej boją, nie on/a świata,
– jest głęboko nieprzewidywalny/a i niezdolny/a do budowania trwałych więzi,
– traktuje normy społeczne jak więzienie, a nie jak strukturę,
– nie umie powstrzymać się przed natychmiastową gratyfikacją – sięga po przyjemność, nawet kosztem życia drugiego człowieka,
– emocje innych są dla niego/niej tylko danymi do odczytu – sam/a nie przeżywa ich w podobny sposób,
– kontakty seksualne są dla niego/niej powierzchowne, pozbawione intymności,
– rzadko podejmuje próby samobójcze – jego/jej świat kręci się wokół przetrwania i władzy,
– ma bardzo niską tolerancję na frustrację,
– wykazuje się agresją – zarówno jawną, jak i tępo kontrolowaną,
– często jego/jej zachowania są skrajnie nieadekwatne do sytuacji i społecznie szkodliwe.
Człowiek z osobowością psychopatyczną nie ma problemu z tym, że jego życie przypomina pole bitwy. Bywa, że napięcie, ryzyko, wyzwania – to dla niego stymulanty. To, co dla innych jest sygnałem: Zatrzymaj się, dla niego jest znakiem: Przyspiesz.
Empatia? Przekształcona w narzędzie. Emocje? Płytkie, teatralne, często używane do osiągnięcia celu. Ludzie? Figurki, które można przesunąć, porzucić, rozbić.
To nie przesada. To nie dramatyzowanie. To kliniczna rzeczywistość opisana w badaniach i obserwacjach terapeutycznych.
Nie sposób też nie wspomnieć o jednym z największych mitów: że człowiek z osobowością psychopatyczną łatwo wpada w ręce wymiaru sprawiedliwości. Nic bardziej mylnego. Większość z nich funkcjonuje poza kratami. Zasiadają przy konferencyjnych stołach, robią błyskotliwe kariery, potrafią wzbudzać zaufanie. Bywa, że osiąga medialny sukces. To właśnie ci z wyższym ilorazem inteligencji są najtrudniejsi do rozpoznania – potrafią się kamuflować, dostosowywać, mówić to, co chcemy usłyszeć. A jednocześnie… ani na chwilę nie przestają być drapieżni.
Dlatego tak istotna jest czujność. Uważność. I świadomość, że nie każdy uśmiech niesie za sobą dobro. Nie każdy czarujący głos mówi prawdę. I nie każda relacja musi być kontynuowana – nawet jeśli ktoś wydaje się idealny.
Jak działa psychopata?
Spójrz na zdjęcie poniżej…
Kevin Dutton, Mądrość psychopatów; Janelle Nanos, Ten Signs You’re Dealing with an Almost Psychopath;
Ile widzisz na nim piłek? Przypatrz się dobrze – czy to, oby na pewno tylko sześć piłek? Przyjrzyj się raz jeszcze i dokładnie policz. Czy wciąż jest ich tylko sześć?
Tak właśnie działają psychopaci – oczarowują i odwracają Twoją uwagę od tego, co planują zrobić. Jak kameleon dostosuje się, by tylko Cię zmamić, a następnie wykorzystać. Faktycznie mężczyzna trzyma sześć piłek, ale przyjrzyj się jego rękom…
Zdarza się, że kiedy wchodzisz w jego/jej orbitę, nie zauważasz, jak szybko stajesz się wygodnym kozłem ofiarnym. On/ona zręcznie, niemal niezauważalnie, przerzuci na Ciebie odpowiedzialność za własne działania. W jego/jej opowieści to Ty jesteś przewrażliwiona, Ty wszystko komplikujesz, Ty prowokujesz. A on/ona? On/ona przecież musiał/a się bronić…
Może się zdarzyć, że po słowach brutalnych jak cięcie żyletki – lub po ataku fizycznym – spokojnie, niemal z obojętnym tonem zapyta: „Zrobimy sobie kawę?”. Bez refleksji. Bez przeprosin. Bo dla niego/niej naprawdę nic się nie wydarzyło. W jego/jej świecie nie istnieje poczucie winy. Ale obojętność? Jak najbardziej.
Niekiedy kłamstwo nie służy mu/jej jako narzędzie – ono staje się codziennością. Żyje w zafałszowaniu i potrzebuje tego, by mieć kontrolę. Badacze zauważyli, że osoby z cechami psychopatycznymi często używają czasu przeszłego, jakby teraźniejszość nie miała dla nich znaczenia. To subtelny, ale znaczący sygnał oderwania od emocjonalnego tu i teraz.
Równie często zdarza się, że to właśnie on/ona jako pierwszy/a wyciąga rękę. Z troską w głosie. Z uwagą w oczach. Szybciej niż ktokolwiek inny. Ale to nie opiekuńczość. To sposób zbliżenia się do osoby osłabionej, potrzebującej, ufnej. On/ona nie musi się specjalnie starać – to odbiorca przemocy sam zaczyna lgnąć. Z nadzieją. Z wdzięcznością. A potem…znów jest bliżej tego człowieka niżeli wcześniej o tym człowiek myślał.
Miewa momenty chłodnej oceny – i wtedy usłyszysz, że jesteś niewystarczający/a, za mało logiczny/a, zbyt emocjonalny/a, za cichy/a, zbyt wrażliwy/a. Nieważne, co zrobisz – będzie źle. Krytyka spada nagle, nieoczekiwanie. Pojawia się jak burza z czystego nieba. I choć wiesz, że coś jest nie tak, zaczynasz się zastanawiać: Może on/ona ma rację?
To właśnie dlatego w książce „Oblicza toksyczności. Jak rozpoznać destrukcyjne metody działania i jak się przed nimi chronić” (link do książki >TUTAJ<) poświęciłam spory, intencjonalny kawałek przestrzeni na temat przemiany. Na moment, w którym zaczynamy odzyskiwać siebie – krok po kroku. Na wzrastanie, które nie dzieje się od razu, ale które zaczyna się tam, gdzie kończy się iluzja. Gdzie pojawia się prawda.
W jednym z rozdziałów piszę wprost o tym, jak rozmawiać z osobami, które stosują przemoc – nie po to, by je zmienić, ale po to, by chronić siebie. By odzyskać swoją siłę, godność, oddech. To nie jest książka tylko o toksyczności – to książka o przemianie, która czasem zaczyna się od jednego słowa: dosyć.
Bo choć relacja z człowiekiem z osobowością psychopatyczną może zostawić w nas zgliszcza, to istnieją drogi powrotu. I to właśnie one – nie on, nie ona – są w tej książce najważniejsze.
Czy psychopata jest w stanie kochać?
Tak. Ale tylko siebie.
Miłość – w jego/jej wydaniu – to narzędzie, nie uczucie. To maska, za którą kryje się skrajny egoizm. On/ona potrafi powiedzieć „kocham Cię”, ale te słowa mają dla niego/niej wagę podobną do „idę do sklepu” albo „zrobię sobie kawę”. Brzmią znajomo, ale nie niosą za sobą żadnej głębi. Nie ma w nich emocjonalnej prawdy. Nie ma połączenia. Nie ma troski.
Zdarza się, że mówi o uczuciach – ale nie dlatego, że je czuje. Mówi o nich, bo wie, że Ty ich potrzebujesz. Z wyrachowaną precyzją zagra szlachetnego kochanka, opiekuna, osobę wrażliwą i oddaną. Zwłaszcza wtedy, gdy zaczynasz uciekać. Gdy zaczynasz wątpić. Gdy zbliżasz się do granicy, za którą on/ona traci kontrolę nad Tobą.
Niektórzy myślą, że taka osoba nigdy nie znajdzie „bratniej duszy”. A jednak – znajduje. Bo świat zna również ludzi, którzy tak bardzo pragną bliskości, że są w stanie ignorować wszystkie znaki ostrzegawcze. Czasem też – spotyka kogoś równie zaburzonego. Kogoś, kto z taką samą determinacją pragnie dominować, manipulować, kontrolować. I wtedy… zaczyna się toksyczna gra dwojga, których nie łączy miłość – lecz wspólny głód władzy, adrenaliny i wzajemnej destrukcji.
Człowiek z osobowością psychopatyczną może być czarujący, może obiecywać wszystko, o czym marzysz. Ale to tylko forma – treść pozostaje pusta. On/ona nie potrafi kochać tak, jak rozumie to serce zdrowe emocjonalnie. Bo tam, gdzie inni kochają – on/ona analizuje. Gdzie inni chronią – on/ona wykorzystuje. Gdzie inni czują – on/ona kalkuluje.
I choć bywa, że te słowa są trudne do przyjęcia… czasem to właśnie prawda staje się pierwszym krokiem do uwolnienia.
„Henry Lee Lucas był niezwykle płodnym amerykańskim seryjnym mordercą. Kiedyś określono go mianem „największego potwora, jaki żył na świecie”. Jego zeznania doprowadziły policję do ciał 246 ofiar – za zamordowanie 189 z nich został potem skazany. Lucas zabijał przez trzydzieści lat, od 1960 roku, kiedy podczas kłótni zadźgał matkę nożem, a potem odbył stosunek seksualny z jej ciałem, aż do swojego aresztowania w 1983 roku za posiadanie broni bez zezwolenia. Pod koniec lat miał siedemdziesiątych miał wspólnika, Ottisa Toole’a; razem wędrowali przez południe Stanów Zjednoczonych, atakując głównie, choć nie wyłącznie, autostopowiczów. Pewnego razu przejechali dwa stany, nim się zorientowali, że ucięta głowa ostatniej ofiary leży na tylnym siedzeniu samochodu. „Nie żywiłem żadnych uczuć wobec tych ludzi ani tych przestępstw”, stwierdził kiedyś Lucas. „Łapałem ich, jak szukali podwózki, no wiecie, bo uciekali, bawili się, czy coś. Jechaliśmy dalej i dobrze się bawiliśmy, a potem nim ofiara się zorientowała, zabijałem ją i gdzieś porzucałem”. W 2001 roku Lucas umarł na w więzieniu na atak serca. Jego historię przedstawiono w 1986 roku w filmie Henry: Portret seryjnego mordercy.”
Jak zerwać relację z psychopatą?
To nie jest relacja, która zaczyna się od krzyku. Przeciwnie – bywa, że wszystko zaczyna się od zachwytu. On/ona bywa czarujący, troskliwa, czujny, jakby od zawsze znał Twoje potrzeby. Przeprasza, obdarowuje, mówi to, co pragniesz usłyszeć. A potem… powoli, niemal niezauważalnie, rozmontowuje Twoje poczucie wartości. Odbiera pewność siebie. Sprawia, że zaczynasz wątpić – nie tylko w niego/nią, ale przede wszystkim w siebie.
To proces. Cichy, metodyczny, przemyślany. Bo osoba o osobowości psychopatycznej wie, że nie może Cię zrazić zbyt szybko. Rozkłada destrukcję na raty. Oplata Cię pozorami miłości i rozumienia – po to, by trudniej było Ci odejść.
Ale można się uwolnić. Odejście od osoby, która stosuje przemoc psychologiczną, wymaga nie tylko odwagi, ale i planu.
Nie działaj impulsywnie – przygotuj się. Zaplanuj datę, strategię, wsparcie. Zadbaj o swoją sieć bezpieczeństwa. Porozmawiaj z zaufaną osobą, z terapeutą, z prawnikiem – jeśli trzeba. Wyznacz konkretny czas na przygotowania, np. miesiąc. Ale nie przeciągaj. Gdy poczujesz, że jesteś gotowa/y – działaj.
Zadbaj o środki bezpieczeństwa:
– noś przy sobie telefon,
– miej dostęp do dyktafonu lub aplikacji nagrywającej,
– spakuj rzeczy w sposób niezauważalny,
– ustal, dokąd pójdziesz – nawet jeśli to będzie miejsce tymczasowe.
Jeśli sytuacja jest groźna – uciekaj. I nie tłumacz się ze swojej decyzji. Zgłoś sprawę na policję. Poproś o wsparcie – są instytucje, które mogą Ci pomóc.
Pamiętaj – jeśli tkwisz w bagnie, nie musisz w nim budować domu. Bo prędzej czy później zacznie Cię dusić.
Jakie są przyczyny psychopatologii?
To pytanie od lat dzieli środowiska naukowe. Pomimo wielu badań, testów neuroobrazowych i teorii rozwojowych – do dziś nie ma jednej, spójnej odpowiedzi na pytanie: skąd bierze się psychopatia?
Nie istnieje jeden gen, jedno wydarzenie, jeden wzorzec wychowania, który można by obarczyć odpowiedzialnością. Rozwój psychopatii to złożony, wieloczynnikowy proces, którego początki bywają trudne do uchwycenia. Wciąż nie potrafimy w pełni wyodrębnić, które elementy są przyczyną, a które tylko konsekwencją.
Wśród dominujących koncepcji pojawia się przekonanie, że psychopatia może mieć swoje korzenie w biologii – w określonych cechach układu nerwowego, zaburzonej pracy struktur mózgowych odpowiedzialnych za empatię, impulsywność czy hamowanie zachowań agresywnych. Wskazuje się na różnice w funkcjonowaniu ciała migdałowatego, przedczołowej kory mózgowej, a także w poziomie neuroprzekaźników, takich jak dopamina czy serotonina. U niektórych osób te różnice są widoczne już we wczesnym dzieciństwie.
Równie ważną rolę przypisuje się temperamentowi – czyli temu, z czym człowiek przychodzi na świat. Zdolność do regulacji emocji, próg wrażliwości na bodźce, łatwość pobudzenia czy niski poziom lęku – to wszystko może stanowić podatny grunt dla rozwoju osobowości. Nie są to jeszcze przyczyny psychopatii, ale mogą być tłem, które – w odpowiednich warunkach – pozwala jej zakiełkować.
Ale nie samą biologią człowiek żyje.
Współczesne podejścia nie ignorują wpływu środowiska – wręcz przeciwnie. Czynniki takie jak: przemoc w rodzinie, zaniedbanie emocjonalne, brak bezpiecznej więzi z opiekunem, chroniczne poniżanie, dorastanie w warunkach chaosu i braku granic – to wszystko może wpływać na sposób, w jaki kształtuje się osobowość. U niektórych osób może to wywołać lęk i nadmierną czujność. U innych – obojętność i chęć dominacji. Niektóre z badań pokazują, że dzieci wykazujące cechy bezduszności i braku empatii częściej pochodzą z domów, w których ich potrzeby emocjonalne były ignorowane lub traktowane jak fanaberie.
A zatem: czy człowiek z osobowością psychopatyczną rodzi się taki, czy staje się taki?
Odpowiedź nie jest prosta. Najczęściej mówi się dziś o modelu interakcyjnym – biologiczna podatność może spotkać się z destrukcyjnym środowiskiem. Wtedy psychopatia nie tylko się ujawnia, ale i rozwija. Nabiera kształtu. Utrwala się.
To dlatego tak ważne jest, by nie upraszczać. Psychopatia to nie tylko chłodna diagnoza. To mechanizm, który wyrósł z wielu czynników – niektóre z nich były dane, inne się wydarzyły. Ale to, że można próbować je zrozumieć, nie oznacza, że należy je usprawiedliwiać.
Bo niezależnie od przyczyn – skutki są bolesne. Dla tych, którzy się z tym człowiekiem zwiążą. Dla tych, którzy próbują go zrozumieć.I dla tych, którzy wciąż zadają sobie pytanie: jak do tego doszło?
Na sam koniec dodaj jeszcze, że na co dzień staram się mówić o zachowaniach, nie o etykietach. Wierzę, że to czyny są problemem – nie człowiek jako całość. Dlatego zwykle unikam określeń takich jak „psychopata”. Ale… przymiotniki są nam potrzebne. Zwłaszcza wtedy, gdy coś w środku boli. Gdy trudno znaleźć inne słowa, bo emocje są zbyt intensywne, a granice – naruszone.
Nie dziwię się więc, że pod wpływem cierpienia te słowa czasem padają. I nie oceniam ich. Bo rozumiem, że często są pierwszym krzykiem zranienia – próbą nazwania czegoś, co przez długi czas pozostawało bezimienne.
Bywa też, że używam ich w tekstach, by być bliżej tych, którzy dopiero zaczynają widzieć, co się dzieje. Jeśli dzięki nim coś w Tobie drgnie – jeśli rozpoznasz własną historię – to znaczy, że język zadziałał.
Czy było w Waszym życiu doświadczenie, które dopiero z perspektywy czasu zaczęliście rozumieć jako relację z osobą o psychopatycznych cechach?
Bibliografia: Kevin Dutton, Mądrość psychopatów; Janelle Nanos, Ten Signs You’re Dealing with an Almost Psychopath;









Ciekawy artykuł, prosta, a zarazem wnikliwa interpretacja zjawiska społecznego, które powoli staje się plagą. Sądzę, że jest to odpowiedź ewolucji na presję jaką stawia rozwój cywilizacyjny na Nasz mózg?
Dziękuję za komentarz i zachęcam do dalszego komentowania.
Właśnie jestem po takim związku.To straszne czegoś takiego doświadczyć,zwłaszcza gdy wcześniej było się w toksycznych związkach.Prawie doprowadził mnie do samobójstwa.Nawet jak mnie pobił to była moja wina,a wkurzył się wtedy o to,że jak jechaliśmy samochodem zdrzemnęłam się,przecież mi nie pozwolił.Na samym początku ,zwróciłam uwagę,że we wszystkim musi być najlepszy,że wszystko spływa po nim jak po kaczce,niczym się nie przejmuje i ciągle gadał do siebie,jakby sam ze sobą rozmawiał np.dobra jutro wstajesz o 6,o 7 wychodzisz z domu.Nie wiem czemu wtedy nie uciekłam.Był tylko on,jego potrzeby.aMnie w związku właściwie nie było.Seks tylko jak on chciał i tylko aby oo się zaspokoił.Miał tendencję do uciekania,jak coś nie tak pakował się i wyprowadzał i czekał aż będę go błagać aby wrócił.Jestem od niego uzależniona,mój terapeuta mówi,że to przymus trwania.Teraz już mija dwa miesiące od ostatniej wyprowadzki,zaczynam zdrowieć,leczę depresję,chodzę na na terapię,stosuję zero kontaktu i uczę się być szczęśliwa sama ze sobą.Dodam jeszcze,że potrafią skłonić ofiarę do zwierzeń.A potem już miał mnie w garści.Wiedział czego mi brakuje i to wszystko mi dawał miłość,uwagę,wspólne wycieczki itp i po mału przejmował nade mnną kontrolę.Na koniec bez skrupułów powiedział,że nigdy mnie naprawdę mnie nie kochał i szybko zaczął szukać kolejnej ofiary.Zrobił mi radykalne cięcie od siebie.
Izo, gdy czytam Twój komentarz widzę kobietę, która jest mega silna i zarazem odpowiedzialna. Pomimo takich trudności się nie poddałaś. I zgodzę się z Tobą, że najważniejsze to nauczyć się być szczęśliwym samym ze sobą oraz ograniczyć kontakty do zera jeśli taka relacja nas krzywdzi. Jesteś wzorem! Pozdrawiam, Agnieszka
Iza, Twój komentarz niezwykle pasuje do emocji które obecnie przeżywam. Od prawie trzech lat tkwiłam w związku z psychopatą. Początkowo myślałam że złapałam Pana Boga za nogi..czarujący, zabawny, przystojny i inteligentny.. Starszy ode mnie o 12 lat. Byłam na etapie w którym potrzebowałam już stabilizacji i poważnej relacji, wydawało mi się że to dobra decyzja a mój partner ze względu na wiek możliwie jest dojrzały..Przeżyliśmy mnóstwo wspaniałych chwil, bardzo się zakochałam i niestety jak później się okazało uzależniłam..Schody zaczęły się w momencie gdy odkryłam że oszukiwał mnie kilka miesięcy na początku naszego związku, początkowo były błagania o przebaczenie, a później miałam wrażenie że nawet tej sytuacji jestem winna…Odchodził ode mnie w momentach gdy tylko zdarzało mi się potknięcie, złe zachowanie czy wybuch, wtedy automatycznie czułam wielkie poczucie winy i walczyłam o powrót i tak przez kolejny rok,za każdym razem początek był wspaniały, wielkie postanowienia i obietnice..a później upadek, brak możliwości zrozumienia mojego postępowania i szukanie we we mnie winy…Opuścił mnie z dnia na dzień. Jednego dnia mówił jak bardzo mnie kocha, dostawał ataków płaczu i histerii, mówił o złym stanie psychicznym, przysięgał że będzie pracować nad sobą i nasz związek będzie awansować ..a za 48 godzin przyszedł i bez wyrazu twarzy powiedział że odchodzi mówiąc że nie potrafi zapomnieć o bagażu złych wspomnień które wiążą się ze mną, a on przecież jest tak wrażliwy. Tym razem walczę o siebie, poszłam na terapię i ucięłam kontakt. Mam totalny koktajl emocji ..z jednej strony nie mogę uwierzyć że to się stało, tęsknię i myślę że to wszystko nieprawda, z drugiej przypominam sobie momenty w których po prostu nie chciałam widzieć jego chorego zachowania. Czytam książki i artykuły żeby pomóc w uświadomieniu sobie że to naprawdę nigdy by się nie udało…Mam nadzieję że uda Ci się również zawalczyć o siebie! Na pewno warto, chociaż może teraz tego nie dostrzegamy
Tkwilam w takim związku 25lat stałam się agresywna… Mam wrzody i nawet po tych latach nie czuje niepokoju wewnętrznego… Odeszłam ponad rok temu a sex mam wykorzystany na 2021bo raz w miesiącu z
żoną „w sensie…dla kogo warto dzieci!!! Syn odziedziczył wszystko po ojcu a córka mnie uratowała z tego bagna bo bylam uzależniona od tego fleta… Co nas trzyma przy nich???!!! Lęk że sobie nie poradzę za co bd żyć… Gdzie mieszkać… Jest oczywiście ale warto dla spokoju i nerwów które towarzyszą dla dzieci…. Wiem wiem mądra a tkeila 20 ileś lat w tym czymś…. Uwierzcie mi żałuję ale teraz jestem wolna… Pracuje nie w Polsce bo bym się nie utrzymała… Wynajmuje mieszkanie…. Młody mam nadzieję że wyjdzie na prostą ja przytyłam z te 6kg bo niema takiego stresu nerwów a moja kochana córeczka… Jestem wdzięczna bo otworzyła mi oczy
Jest Pani wzorem dla tych którzy się boją. Pokazuje Pani na swoim przykładzie, że można odejść i żyć swoim życiem dla siebie. Choć ta droga dużo Panią kosztowała, to jednak dzisiaj zagościła wdzięczność. Dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam. Agnieszka
Witam!
Moja córka Zosia mieszka w Anglii. Tam poznała Marcina – Polaka. Mieszkali ze sobą 3 lata. To moim zdaniem toksyczna relacja. Nie nie bił jej, ale zdradzał, usprawiedliwiając to własnym Ja.
(Marcin ma dorastającego syna w Polsce). Związek się niby rozsypał, córka sie wyprowadziła i poznała Anglika, z którym się spotyka od jakiegoś czasu. Ciągle jednak mysli o Marcinie, mówiąc, że go kocha. Nie po to się wyprowadziła, żeby teraz wrócić do tamtego człowieka. Martwię się o nią. Żadne argumenty nie pomagają. Może coś poradzisz Agnieszko
Witaj Olu. Warto spróbować namówić córkę na podjęcie terapii. Jej stan może wynikać z nieprzepracowania żałoby po stracie związku. Choć obecnie nie ma na mojej stronie artykułu przedstawiającym etapy żałoby po stracie związku, to takowy mam w planach napisać. Jednak teraz kieruję na inne strony, które pozwolą Pani oraz córce bardziej zrozumieć ten stan. Proszę także rozważyć terapię. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego, Agnieszka
Agnieszko! Proszę o kontakt. Dziękuję za artykuł. Mam kilka pytań.
Droga Edyto, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pozdrawiam, Agnieszka
Witam.
Jestem przerażona tym co przeczytałam, to że byłam w takim małżeństwie ponad 20 lat to już przemilcze bo jakoś doszłam do siebie i staram się żyć.
Wyszłam nawet drugi raz za mąż za cudownego faceta, zupełnie inny niż tamten…
Ale tu pojawia się problem, jego syn z pierwszego małżeństwa, jak czytałam artykuł to jakbym o nim czytała 🙁
Dwa lata temu nawet doszło do tego że wykrzyczałam do męża że on nas kiedyś zadźga w nocy. Ewidentnie ma problemy i ja to widzę a ten artykuł mnie w tym utwierdził.
Co ja mam robic, proszę doradzcie coś bo jestem strzebkiem nerwów i często myślę o odejściu. Ale dlaczego mam odejść od mężczyzny mojego życia przez jego syna? To my chcemy się razem zestarzeć, jego własny syn wprost mu powiedział że nie poda mi szklanki wody i du.y myć mu nie będzie 🙁
Dwa lata temu to on decydował kiedy ojciec ma jeść, kąpać się i kasc się spać a on gasił światło (miał wtedy 12,5 roku)… Wiem to chore i nie musicie mnie dobijać, po dwóch latach doprowadziłam do tego że mój mąż jest znów ojcem a on dzieckiem.
Długo by przytaczać sytuację ale nie mam siły bo pisząc to czuję że serce mi galopuje i ciśnienie mi skoczyło.
Proszę mi poradzić co robić?
Załamana
Kochana jesteś silną kobietą i wiele w życiu przeszłaś, co tylko świadczy o Twojej wewnętrznej mocy. Jednak pamiętaj, że każdy z nas ma prawo skorzystać z terapii, a nawet namówić na nią najbliższych. Dzięki niej jeszcze bardziej poznasz siebie – swoje zasoby i umiejętności. I co najważniejsze nauczysz się je wykorzystywać. Niebawem na mojej stronie będzie dostępna oferta. Już teraz podsyłam link do OFERTY. Pozdrawiam, Agnieszka
Przepraszam słownik zmienił
On powiedział że nie poda własnemu ojcu szklanki wody itd
Agnieszka, tak?
Kochana wydaje mi się, że dość powierzchownie podeszłaś do tematy. Psychopaci posiadają empatię, lecz są w stanie ją w pełni kontrolować, dodatkowo skłonności do agresji nie są nieodłączną cechą tych ludzi.
Pada tu lub wcześniej jakieś stwierdzenie o poczuciu wyższości, ale czy to nie jest wyższa forma; bycie ponad uczuciami?
Zachęcam do przeczytania kolejnego artykułu:
https://psychologiazycia.com/socjopata-a-psychopata-jak-odroznic/
Pozdrawiam, Agnieszka
Kamila, a czy wiesz na czym polega empatia?
Bardzo dobry artykuł, dziękuję. Wypisz wymaluj mój partner,z którym zakończyłam właśnie tą chorą relację. Jeszcze dużo stresu przede mną- będą płacze,smsy,kwiaty, nachodzenie, a potem agresja i groźby.
Na co dzień potulny,spokojny,kochający. Gdy wychodziły kłamstwa na jaw, zawsze do końca zaprzeczał,nawet przyłapany na gorący uczynku,powie że to nie on. I oczywiście kłótnia z mojej winy,bo ja „wymyślam”,bo „za długo był spokój” itd.
Empatii zero. Nikim i niczym się nie przejmował, taki lekkoduch. Ciągle tylko on biedny,poszkodowany,nawet jeśli wciąż popełniał te same błędy.
Omal mnie nie zabił,ale szybko o tym zapomniał,skruchy nie widziałam,po prostu stało się i tyle.
Byłam z nim, bo doskonale potrafił udawać,przepraszał,płakał,obiecywał. Myślałam,że miłość moja go zmieni. Naiwne to było….
Najważniejsza jest obrana droga – droga do wolności. Zapewne będzie dużo prób manipulacji, ale tak jak Pani sama wspomniała jest Pani tego świadoma. A taka świadomość jest świadectwem wielkiej wewnętrznej siły. Proszę jej się trzymać – ona dba o Pani granice i potrzeby. Dziękuję za podzielenie się swoją historią. Wiele osób widzi nadzieję w takich osobach jak Pani – staje się Pani przykładem. Brawo. Serdecznie pozdrawiam, Agnieszka
Myślę, że mam podobny problem i nie wiem gdzie szukać pomocy. Nawet nie jestem pewna co robić ponieważ z jednej strony boję się wojny i tego wszystkiego co będzie.
Jestem z mężem od 16 lat, mamy 9 letniego syna. Na początku to byłam szalona za mężem przystojny czarujący ustatkowany, wszyscy mi zazdrościli. W sumie to ja za nim biegałam, z początku chodziliśmy na imprezy było super jednak po czasie wszystko zastopował, stał sie zazdrosny, dokuczał mi jak się wystroiłam, zabronił kolegów, koleżanki też mu nie pasowały, zaczął mnie sprawdzać, dzwonić, zabraniać wychodzić. Po urodzeniu syna to już wogóle stałam się więźniem we własnym domu, najlepiej abym chodziła w starych dresach i nikogo nie wpuszczała. Dodam że mąż jest za granicą i tym się zawsze tłumaczy, że nie wie co się dzieje i dlatego mnie sprawdza.
Od 2 miesięcy mieszkamy w nowym wymarzonym domu ale mąż pracuje nadal za granicą, ja również cały czas pracuje i zajmuje się synem, który ma autyzm. Tu to dopiero mam piekło, ostatnio znalazłam poukrywane kamerki i podsłuchy, sprawdza mi też telefon a ja znalazłam u niego zdjecia moich notesów z hasłami do moich aplikacji, kont, emeila itd.. sprawdza mnie wszędzie, nie wiem jak ale ma moją lokalizacje, może nawet mam gps w tel., wydzwania nocami daje sygnałki czy czasem z kimś nie rozmawiam. Wmawia mi różne rzeczy których nie zrobilam, np znalazł u mnie zdjecia, które sobie zrobiłam i mówi że je komuś wysłałam. Przemoc też się zdarza a gdy próbuję z nim porozmawiać to nie daje dojść do głosu tylko wrzeszczy. Wrzeszczy siadając przede mną, że nie mogę się ruszyć. Po takiej awanturze kładę się spać a on przychodzi zabiera swoje pościele a za godzinę wraca i ja udaję że śpię i czuję ze on na mnie patrzy i mnie głaska po twarzy. A na drugi dzień zachowuję sie jakby nic się nie stało, albo przeprasza i jest bardzo miły, wręcz wszystko mi z rąk wyrywa aby pomóc.
Boję się iść do adwokata bo wiem, że rozpęta się piekło, boję się też, że zaszkodzę dziecku bo on kocha tatę chociaż coraz częściej widzę, że gdy tata przyjeżdza syn reaguje nerwowo.
Nie wiem co robić bo ja również podupadam na zdrowiu, mam silne bóle głowy, dziwne krwawienia i zaczynam mnieć wahania nastroju, a gdy widzę, że dzwoni to się trzęsę. Prosze o jakąś poradę.
Na początku chcę podkreślić, że Pani komentarz wynika z Pani z wewnętrznej siły. Proszę ją dalej w sobie pielęgnować i działać w oparciu o własne dobro. Tam gdzie pojawia się agresja i przemoc psychiczna nie można mówić o miłości. Czas, aby zając się sobą i wyjść z tego, co niszczy. Proszę pomyśleć o małym kroczku – z czym byłby on związany i jakie zmiany przyniesie. Agnieszka
– OFERTA –
Witam, tkwię w tym czymś 12 lat i nie potrafię się uwolnić.. Poznałam Pana x i myslslam, że to jest facet mojego życia.. Na początku było super patrzył na mnie jak na zjawisko nadprzyrodzone a po tem się okazało, że z poprzedniego związku też nie mógł się wyleczyć.. Przychodził do mnie do ppracy i był zazdrosny o każdego, na ulicy nie mogłam nigdzie spojrzeć bo wmawiał mi, że się na kogoś patrzę choć nawet tego nie robiłam najlepiej patrzeć w ziemię. Ubiór kochani 30 stopni w cieniu ja spodenek niegdy w życiu nie mogłam mieć ubranych bo byłam dziwka, bluzke na ramionka nigdy bo byłam dziwka, mało tego 30 stopni a pod t-shirt em musiała być podkoszulka bo stanik mi prześwitywał i byłam dziwka, zdradzał mnie na potęgę a ja byłam najgorsza przypisywał mi wszytsko to co sam robił.. Nie wiem co mam zrobić żeby się z niego wyleczyć
Manipulacja ma wiele twarzy i spada NA nas wielokrotnie niezauważona. Jednak zawsze jest czas, aby o siebie zawalczyć. Zbudować odporność psychiczną, a co najważniejsze pobudzić miłość własną do działania. Najważniejszy krok już za Panią – przyjrzała się Pani sytuacji z boku i nazwała sprawy po imieniu. To świadczy o wielkiej sile. Pozdrawiam, Agnieszka
– OFERTA –
Juz jestesmy osobno, choc czytajac art mam wrazenie , ze i ja stalam sie psychopatka. Po 28 latach malzenstwa, awantur, bicia, manipulacji, porzucania i powrotow- jednym slowem ROLERCASTER, on zmanipulowal synow. Jeden dorosly ( taki sam jak tatus) drugi nastolatek- aby zyskac uznanie ojca wystapili przeciwko mnie( ponizanie , upakazanie i pobicie). Suma sumarum- on porzucil mnie i zabral nastolatka, ja zostalam z corka. Powoli dochodze do siebie. Okazalo sie, ze mam nie tylko nerwice lekowa ale gleboka depresje, nie wierzylam lekarzom. Stracilam wszystko, prace, pieniadze i dom…. powoli dzwigam sie, bo mam jeszcze dla kogo zyc. W artykule opisany jest w detalach moj maz. I choc nie jestem przyslowiowa ,,blondynka” dopiero teraz widze jak bardzo jestem od niego uzaleniona, jak bardzo sie go boje i jak bardzo winie siebie za to, ze dalam sie tyle lat omamiac- a moze winie sie za to, ze rodzina nam sie rozpadla? Wiem jedno- nie ma mowy o powrocie, nie zdradze nigdy wiecej siebie i corki, pomimo ciagle silnych emocji z nim zwiazanych. Po 28 latach znowu sie smieje, znowu tancze i spiewam, choc przy nim wstydzilam sie ogromnie. Nigdy wiecej!!!!
Jakże kojące są słowa „znowu się śmieję, znowu tańczę i śpiewam” i tego Pani życzę z całego serca. Niech nowe życie wypełni Pani świat. Niech z dumą nosi Pani wiedzą którą Pani zdobyła i zawsze pamięta o sobie. Niech dąży Pani do tego, co jest dla Pani dobre. Pozdrawiam.
Przeczytałam uważnie od deski do deski…Analiza męża ,związek 20 lat niestety wszystkie odpowiedzi są na tak jeśli chodzi o pytanie co wyróżnia psychopatę. Potrafi być niezwykle miły jak coś chce osiągnąć, zwykle moim kosztem, impulsywny, sieje teorie spiskowe i nie akceptuje odmienności zdania. Kiedy uderzył to była moja wina, bo go sprowokowałam, za minutę był spokojny jakby nic się nie stało. Przekraczał wszelkie moje granice powoli podnosił poprzeczkę mojej wytrzymałości. Otoczenie mówi że to taki uroczy i kochający mężczyzna ? najgorsze jest to że ja w to też wierzyłam. Powiedziałam dość. Nie ma sensu gdy dochodzisz do ściany i mimo obiecywanej poprawy nic się nie zmienia. No jak ma się zmienić skoro przecież nie widzi w sobie winy… Czemu tyle lat razem. Bo to była pułapka. Klatka emocjonalna. Znalazłam siłę (musiałam dla swojego dobra) by otworzyć okno i wyfrunąć. Trzymam kciuki za wszystkich co potrafią uciec od manipulatorów i gaslighterów. Dacie radę, życie bedzie jeszcze piękne ?
Zgadzam się z Panią. Życie może być piękne, jeśli sobie na to pozwolimy. Nie ma co się obwiniać za brak świadomości i za to, że było się ofiarą. Trzeba dosięgnąć wyższego postrzegania sytuacji i pójść swoją drogą. Jeszcze raz dziękuję za zostawienie kilku słów. Odpisałam także na Pani komentarz pod innym artykułem, a teraz serdecznie pozdrawiam 🙂
Czy psychopatę da się „naprawić”?
„Naprawić” to bardzo złożone słowo. Trudno jest kogoś naprawić, jeśli ta osoba nie potrzebuje zmiany. A w wielu przypadkach takie osoby nie potrzebują jej. Bowiem taki jest ich sposób na życie. Czerpią z niego wiele korzyści dla siebie. Choć wewnętrznie są zaplątani w swych odczuciach, to i tak zrobią wszystko, aby przykryć swoją złożoność tym, co daje im możliwość bycia ponad innymi. Dziękuję za to pytanie i mam nadzieję, że udało mi się choć częściowo na nie odpowiedzieć. Serdecznie pozdrawiam.
Niestety jestem w takiej relacji… robię dla mojego,,ukochanego’’ wszystko , staje na czubku głowy , jestem najlepsza narzeczona i Mama dla naszegopol rocznego synka jak tylko potrafię , niestety za każdym razem gdy tylko wyrażę swoje zdanie , bądź mój Narzeczony ma zły humor , kończy się na upokarzaniu i poniżaniu , a także siniakach i płaczu , nie umiem odejść
Odejście to duży krok. Bardzo duży krok. Do zmiany potrzeba wielu małych kroczków. Jednak są one możliwe i bardzo potrzebne, jeśli dusza krzyczy o ratunek ❤
– OFERTA –
Żyłam z psychopata po tym związku czuje się jakbym przeżyłam poważny wypadek samochodowy. Czy można takiego psychola pozbawić praw rodzicielskich ?
Tak, ale trzeba udowodnić, że w rodzinie dochodzi do przemocy psychicznej lub/i fizycznej. Należy zbierać dowody i nie bać się zawiadamiać odpowiednie służby. Nagrania, zeznania świadków, raporty po interwencjach…
Henry Lee Lucas tak naprawdę zabił tylko dwie osoby, a wszystkie inne historie były totalnie zmyślone by zwrócić na siebie uwagę i nie trzymały się kupy, co odkryto niestety dopiero po latach .
Nie był psychopatą, był raczej osoba upośledzona intelektualnie
Szkoda ze tak późno to udowodniono
Wielu prawdziwych przestępców uniknęło odpowiedzialności
Dziękuję za nakreślenie faktów. Na pewno poczytam. Pozdrawiam i w pełni zgadzam się co do odpowiedzialności.
Przeczytałem wpis i jestem nieco zawiedziony, bo po tytule miałem chrapkę na coś pomocnego i interesującego. Wpis jest bardzo emocjonalny i nieścisły, jest tendencyjny, a sposób przytaczania symptomów pozostawia pole do oportunistyczne go ich przypisywania, brak jest ścisłych informacji które pozwolą na odróżnienie psychopaty od człowieka z drobnymi zaburzeniami lub na przykład z trudnym charakterem. W każdym razie blog mnie zaciekawił. Chętnie jeszcze poczytam, mam nadzieję że im dalej w kalendarzu tym lepiej.
Dziękuję za komentarz. Skłonił do refleksji. Dodam, że ten wpis jest uzupełnieniem pozostałych w tej tematyce. Zaznaczę również, że warto skorzystać ze źródła, które umieściłam w bibliografii. Pozdrawiam.
Byłam z takim człowiekiem 7 lat. Wyssał ze mnie całą energię i chęć do życia. Wierzyłam w jego kłamstwa, chociaż znałam całą prawdę. Nabawiłam się depresji. Chciałam umrzeć. Uzależnił mnie od siebie. To jest nie do opisania co taki człowiek, może zrobić z drugim człowiekiem. Uratował mnie moj przyjaciel. Zaprowadził do psychiatry. Leczyłam się 2 lata. Teraz żałuje, że nie umiałam wcześniej tego zakończyć.
Brawo. Pani siła jest świadectwem tego, że można o siebie zawalczyć, choć droga bywa długa i męcząca. Dziękuję za podzielenie się swoją historią.
Nie wiem, czy nie zostanę tu wyklęty. Jestem mężczyzną i przeżyłem związek z taką osobą jaka jest opisana w artykule. To był koszmar który trwał wiele lat i na pewno odbił się na moim zdrowiu psychicznym. Od samego początku byłem manipulowany, okłamywany, wykorzystywany do osiągnięcia planów i celów partnerki. Nigdy się nie dowiem co było prawdą, a co tylko zwyczajną grą. Trwało to bardzo długo zanim się zorientowałem, ponieważ byłem zaangażowany uczuciowo i wypierałem rzeczywistość, starałem się o niej nie myśleć, nie pamiętać. Pod koniec trwania związku, gdy już powiedziałem stanowcze nie i próbowałem odejść (wielokrotnie), jak zwykle byłem mamiony niespełnionymi obietnicami i postanowieniami poprawy. Łudziłem się, że pomoże jej wizyta u psychiatry. Zdiagnozowano u niej osobowość psychopatyczną, zaczęła przyjmować leki i uczęszczać na terapie. Nie pomagało to jej absolutnie, wręcz utwierdzało w przekonaniu, że to ja jestem problemem, nie ona. W sumie zostałem obarczony prawie wszystkimi jej życiowymi porażkami. Nie dało się tak żyć. Odszedłem i zerwałem całkowicie kontakt, co nie jest takie proste, ponieważ mamy 3 letnią córkę. Moi rodzice się kontaktują z byłą partnerką i ustalają wszystkie szczegóły dotyczące opieki nad dzieckiem i kiedy u którego z nas jest. To jest bardzo trudny czas dla mnie, ale należy piekło zostawić za sobą. Za wszelką cenę. Pozdrawiam.
Dokładnie. Czasem „za wszelką cenę” może wyrządzić wiele trudności. Warto dbać o siebie i szanować. Dziękuję za podzielenie się swoją historią. Pozdrawiam.
Witam.
Znam temat od podszewki. Jestem w fazie ozdrowieńczej. Dla wszystkich tych którzy potrzebują pomocy, chcą się edukować, maja wolę wyzdrowienia i potrzebę uwolnienia się od toksycznych związków a być może nie mają pieniędzy na terapeutę(do terapii jednak zachęcam, czasem jest niezbędna,konieczna!!!)podam kilka dobrych źródeł zdrowienia…Od Ciebie zależy czy z niego zaczerpniesz. Najlepszym w moim odczuciu jest Richard Grannon. Bezpłatne kanały na YOU TUBE. Człowiek, psycholog, fantastyczny mężczyzna z poczuciem humoru, po doświadczeniach osobistych(związek intymny) z narcyzką, psychopatką. Bardzo profesjonalny z niezwykle wnikliwą wiedzą. Bardzo pomaga bo porusza bardzo szerokie spektrum problemu psychopatii, narcyzmu, etc…Pomaga zdrowieć. Mówi o tym jak to robić. Niestety tylko dla znających język angielski.
Kolejne źródło wiedzy Sam Vaknin. Bardzo , bardzo głęboka wiedza boooo….z autopsji. Też wiedza w języku angielskim.
W jezyku polskim polecam Ewę z kanału Soul GPS i Magdę Szpilkę.
W moim zdrowieniu było wiele poszukiwań, słuchałam i czytałam bardzo dużo na temat. Zgłębianie zjawiska dawało mi ulge i wiedzę. Przeszłam ciężką depresję po związku z psychopatą, dodatkowo w tym samym czasie straciłam pracę i zdrowie. Wiem, że każdej z Was jest piekielnie ciężko, Wiem , rozumiem, byłam tam, czułam te wszystkie emocje, jeszcze teraz czuję. Żyję,zdrowieję, mineły już dwa lata jak zniknął, jak kamfora wyparował. Dużo jeszcze pracy przede mną i sporo za mną. Musicie to wiedzieć, że doprowadzenie siebie do stanu równowagi trwa(czasem długie lata) i wymaga sporo pracy. Namawiam Was i zachęcam do podjęcia inicjatywy przywracania sobie życia i oddechu. Warto przeżywac życie po swojemu, nie wyrzekac się siebie bo to straszne piekło. Zauważcie wreszcie siebie na tym świecie i oddajcie sobie szacunek. Gdy już wytaplacie się z najpaskudniejszego bagna i zaczniecie troszke lepiej funkcjonować, depresja już nie będzie waszą siostrą to zajrzyjcie do Ewelinki Stępnickiej na kanał youtube lub facebook, kobiety pełnej miłości uczącej innych jak kochać siebie.
Przeczytałam mnóstwo książek, które pomagały mi najpierw przetrwać najgorszy czas a póżniej dochodzić do zdrowia. Jedną z pierwszych, która przyniosła mi ulgę jest „Uwolnij się od psychopaty” Jacksona MacKenzie. Pisze przyniosła mi ulge bo potrzebowałam wiedzieć, wciąż będąc w szoku, że to nie ja jestem walnięta…
Wiem też, że nie wszyscy czytają, niektórzy nie lubią, nie mogą. Więc polecam słuchać. Szukajcie pomocy, same(sami) wiecie, co tak naprawdę przyniesie wam ulgę, może potrzebujecie rozmawiać, podzielić się. Wiem, że w Warszawie jest Stowarzyszenie Niebieska Linia na Jaktorowskiej. Wspaniali ludzie, mają moją wdzięczność.
Szukajcie ratunku, pomocy, nie zostawiajcie siebie. Proszę i trzymam kciuki. Pozdrawiam.
Dziękuję słowa pełne otuchy. Myślę, że wiele osób skorzysta. Ja również polecam wczytywać i wsłuchiwać się w różne źródła. Im więcej wiemy o ludziach i o sobie, tym lepiej. Często te słowa powtarzam również pod czas terapii, które prowadzę. Dziękuję również za Pani historię. Jest ona bowiem świadectwem, że można. Daje siłę. Serdecznie pozdrawiam i zapraszam częściej do mnie 🙂
Dopiero teraz po 20 latach to sobie uświadomiłam! Żyję w związku z psychopatą. Jego nieśmiałość mnie zmyliła! Rozmawiał tak naprawdę tylko ze swoją matką, ze mną tylko wtedy , gdy on ma na to ochotę. Nie ma więzi między nim i naszym dzieckiem. Nic go nie interesuje, zawyża poprzeczkę, we wszystkim dopatruje się błędów, za nic nie pochwali. A jeśli- to przy kimś. Nie znoszę tego milczenia, obojętności, braku empatii. Brałam to na karb jego wychowania, domu, rodziny… Był bardzo opiekuńczy wobec rodziców. On tylko wykonuje cos, jak się go o to poprosi… Nawet nie wspomnę o sprawach damsko- męskich… Nie ma kolegów, tylko partnerów w interesach
Na pewno musi to być dla Pani trudna sytuacja. Proszę mimo wszystko nie zapominać o swoich potrzebach i dbać o swoje oraz dziecka dobro. Pozdrawiam ?
Witam. Czy życie pod jednym dachem z psychopatką może doprowadzić do takiego stanu że osoba starsza wychodzi z domu i znika bez śladu. Idzie gdzieś w nieznane w’amoku’. Relacje między nimi były różne. Pozdrawiam.
Dzień dobry. Wszystko jest bardzo ze sobą powiązane i zależne od wielu czynników. Nie można tego wykluczyć, ale też nie można wskazać na jedyną opcję. Pozdrawiam.
Wychowałam córkę sama. Byłyśmy sobie bliskie. Poznała Andrzeja, w ciągu roku porzuciła prace i wyjechali do Anglii. Po ich ślubie i Urodzeniu dziecka. Było coraz gorzej. Zaprosili abym przyjechała do nich i wnuczki pomoc przy noworodku. Wtedy okazało się kim on jest. Liczy się tylko jego mama, z nią ustala wszystko. Nie szanuje mojej córki. Ode mnie zada pieniędzy. Wszystkich brzydko krytykuje. Na koniec zażądał od córki ) przy mnie) ze mam wypoerdala&&& z jej życia. To był jego warunek aby utrzymać małżeństwo. Córka zerwała kontakt ze ma.. jestem zdruzgotana.
Czytając Pani słowa czuję Pani ból. To co się dzieje na pewno jest ogromnym ciosem. Ja z mojej strony mogę jedynie powiedzieć, aby nie rezygnować z córki nawet wtedy kiedy ona urwała kontakt. W takiej sytuacji warto jakimiś sposobami być przy niej.
Żyłam z psychopatą,znanym muzykiem ze Szczecina prawie rok. Wielokrotnie uciekałam od Niego i wracałam , ponieważ walczył , żeby mnie odzyskać. Przepraszał na kolanach i płakał rzewnymi łzami, tak bardzo chciał abym ulitowała się nad Nim i dała Mu jeszcze jedną szansę. Twierdził , że jestem miłością Jego życia. W rzeczywistości patologicznie okłamywał mnie i manipulował mną, żeby jak najbardziej skorzystać na znajomości ze mną , podobnie jak to robił wcześniej z innymi , cytuję : ” wszystkie kobiety przed Tobą to nic nie znaczące dziury” . Według mojej Rodziny i znajomych nic sobą nie przedstawiał, wyglądał jak cytuję: „zdegenerowany alkoholik i stary, obleśny żigolak”. Wszyscy mówili mi , iż nie powinnam się z takim zerem zadawać. Niestety , nie miałam się na baczności ,znałam Go i kochałam 25 lat temu, kiedy poznaliśmy się w Międzyzdrojach , obydwoje jak to się mówi byliśmy po przejściach. Rozstałam się z Nim wówczas, ponieważ mnie zdradził. Po Nim nigdy nie związałam się z żadnym mężczyzną. Odszukał mnie po 23 latach, przyrzekając przed grobem moich Rodziców wieczną miłość i opiekę. Zgodziłam się na zaręczyny. Obwiniał mnie za każde swoje niepowodzenie, za problemy w komunikacji. Zdradzał mnie, mam na to dowody, a mimo to twierdził, że winna jest moja chora wyobraznia. Obwiniał mnie o wszystko, wykorzystywał finansowo i emocjonalnie. Na koniec pobił mnie, dusił i zniszczył komórkę i laptopa ,więził mnie w swoim mieszkaniu w Szczecinie, skąd udało mi się uciec. Zrobił to, będąc moim „narzeczonym „, na miesiąc przed planowanym z powodu pandemii cichym ślubem. Odsunął mnie od mojej Rodziny i znajomych, podczas trwania związku , ciągle mnie kontrolował. Jestem osobą wykształconą, empatyczną , zamożną i atrakcyjną fizycznie, Był klasycznym pasożytem. Dziś jestem wolna i szczęśliwa. Nie mogę jedynie słuchać bez przerażenia i obrzydzenia piosenek Elvisa Presleya.
Najważniejsze, że to już za Panią. Najważniejsze, że dzisiaj jest Pani wolna. Proszę dbać o swoje dobro.