psychologia.zycia@onet.pl

Czego szukasz?

PSYCHOLOGIA KONFLIKTU

GASLIGHTING – jedna z metod toksycznych ludzi…

7 min czytania

Agnieszka Zblewska · Psychology of Life

Czy zdarzyło Ci się kiedyś wejść w relację, która z pozoru wydawała się dobra – a z czasem wysysała z Ciebie energię, pewność siebie i spokój? Czy bywa, że po rozmowie z kimś czujesz się przytłoczony/a, zmęczony/a, jakby ktoś emocjonalnie Cię ogołocił? Czy masz wrażenie, że niektórzy ludzie karmią się Twoim lękiem, wątpliwościami, Twoją nadmierną lojalnością? Gdzieś za rogiem bywa, że czai się ktoś przypominający krwiożerczego wampira – nie dosłownie, ale energetycznie. Zrobi wiele, by zdobyć Twoje zaufanie, a potem – już nie potrzebując – porzuci Cię bez mrugnięcia okiem. Bez skrupułów, bez wyjaśnienia. Emocjonalnie na wpół żywego.

W dzisiejszych czasach relacje z takimi osobami zdarzają się zaskakująco często. Toksyczność – ta niewidzialna, ale jakże skuteczna – rozprzestrzenia się jak grzyby po deszczu. Możemy ją spotkać wszędzie: w pracy, wśród znajomych, a nawet w rodzinie. I choć wiele osób deklaruje, że zna kogoś, kto rani, manipuluje i pozbawia ich sił – to wciąż za rzadko potrafimy zareagować. Czas zdemaskować tego, kto działa w białych rękawiczkach, a jednak zostawia po sobie ślady nie do zatarcia…

Kim jest osoba wykazująca się toksycznością?

To ktoś, kto wygląda jak kryształowy wazon – błyszczy, przyciąga wzrok, sprawia wrażenie czegoś wyjątkowego. Ale gdy tylko zbliżysz się zbyt mocno – okazuje się, że jego brzegi są popękane, a dotyk rani. I zanim się zorientujesz, jesteś już poraniony, choć nie wiesz nawet, kiedy to się stało. Tak działa toksyczność – po cichu, pod skórą. W otoczce pozornej troski, żartu, komplementu. Ale zostawia po sobie ślad, którego nie da się zignorować.

Gaslighting – jedna z najokrutniejszych metod w rękach osoby wykazującej się toksycznością…

Jeśli chcielibyśmy zobaczyć, jak działa w praktyce – wystarczy spojrzeć na Rachel, bohaterkę bestsellerowej powieści „Dziewczyna z pociągu” autorstwa Paula Hawkins.

Rachel – kobieta, która każdego dnia próbuje udźwignąć ciężar wspomnień. Życie jej się posypało: najpierw relacja, potem zdrowie, w końcu – poczucie własnej wartości. Alkohol stał się dla niej schronieniem, ale też więzieniem. Bez pracy, bez męża, bez nadziei – ale z butelką przy boku.

Jej psychika nie tyle pęka, co powoli rozpada się na kawałki. A wśród tych kawałków – obraz samej siebie, który wydaje się wyłącznie zbudowany z cudzych narracji. Niby coś pamięta… a jednak wszystko jest jak za mgłą. Wraca do wspomnień, w których jawi się jako kobieta destrukcyjna, pozbawiona wartości – taka, którą ktoś jej opisał i w którą uwierzyła. Ta, która zrujnowała wszystko. Ta, która nie dała rady. Ta, która „nawet dziecka nie potrafiła urodzić”.

Rachel codziennie wsiada do tego samego pociągu, który mija dawny dom – miejsce, w którym mieszka jej były mąż z nową partnerką i ich dzieckiem. Siedzi w wagonie jak zahipnotyzowana, wciąż na nowo przeżywając to, co o sobie słyszała – aż staje się tym, co jej wmówiono. To nie tylko alkohol ją więzi. To również gaslighting – ta cicha, niepozorna manipulacja, która rozmontowuje człowieka od środka.

W tej toksycznej sieci Rachel znajduje jedyny punkt zaczepienia – okno do domu obcych ludzi, których mija każdego dnia. Tworzy ich historię, wyobraża sobie ich miłość, rytuały, codzienność. Projektuje świat, w którym sama chciałaby żyć. Aż nagle znika kobieta, która była jego częścią – Megan. Rachel zaczyna drążyć. Czuje, że musi wyjaśnić tę sprawę. Problem w tym, że tamtego dnia… była pod wpływem alkoholu. Była blisko ich domu. Wróciła obolała, zakrwawiona. I nic nie pamięta.

Co się zatem wydarzyło na przedmieściach Londynu?

By nie zdradzić zakończenia – a jednocześnie zostawić Cię z ciekawością, może nawet z potrzebą sięgnięcia po książkę albo film – nie opowiem, jak ta historia się kończy…

Ale jedno jest pewne: wszystko, czego doświadczyła Rachel, jest poruszającym i bolesnym przykładem gaslightingu. Tej cichej, systematycznej manipulacji, która rozszczelnia granice postrzegania rzeczywistości. Tej metody, w której odbiorca przemocy zaczyna wątpić nie tylko w swoje wspomnienia, ale i w samą siebie.

Gaslighting nie zawsze brzmi jak krzyk. Czasem brzmi jak:
„Znowu coś sobie wymyśliłaś.”
„Z Tobą zawsze jest jakiś problem.”
„Może przesadzasz?”

A potem przychodzi cisza. I niepewność. I pustka tam, gdzie kiedyś była wiara w siebie.

Co to jest Gaslighting?

Wyobraź sobie, że budzisz się każdego dnia z coraz większym zwątpieniem – nie w innych, ale w siebie. Zastanawiasz się, czy to, co zapamiętałaś, faktycznie miało miejsce. Czy Twoja reakcja była adekwatna, czy może… jednak „przesadziłaś”? A może to tylko „Twoja wyobraźnia”? Może jesteś „zbyt wrażliwa”?

Jeśli choć raz padły w Twoją stronę podobne słowa – warto się zatrzymać. Bo możliwe, że właśnie jesteś świadkiem (albo uczestniczką) działania jednej z najbardziej podstępnych form przemocy psychicznej – gaslightingu.

Geneza tej techniki sięga głęboko, zarówno w kulturze, jak i psychologii. Termin „gaslighting” pochodzi z lat 30. XX wieku i wywodzi się z tytułu sztuki Gas Light, a potem jej filmowej adaptacji z 1944 roku. Opowiada ona o kobiecie, której mąż celowo wmawia, że traci zmysły – przygasza światła gazowe w domu, a gdy żona to zauważa, przekonuje ją, że to tylko jej wyobraźnia. Właśnie od tej sceny pochodzi nazwa zjawiska.

W psychologii gaslighting oznacza proces systematycznego podważania czyjejś percepcji, emocji, wspomnień i zdrowego rozsądku – tak długo, aż osoba zacznie wierzyć, że to z nią coś jest nie tak. To technika stosowana zarówno w relacjach partnerskich, jak i rodzinnych, zawodowych czy społecznych. I bywa, że działa powoli, niemal niezauważalnie – aż pewnego dnia zaczynasz wątpić we wszystko, co czujesz.

Osoba stosująca gaslighting nie zawsze robi to głośno. Częściej używa półszeptów, pozornej troski, niedopowiedzeń i sugestii. Zamiast krzyczeć: „Jesteś nienormalna”, powie: „Dziwię się, że tak to odbierasz…”
Zamiast: „Zmyślasz”, rzuci: „Na pewno tak było? Może byłaś wtedy przemęczona…”

Celem nie jest tylko to, byś w siebie zwątpiła. Celem jest zbudowanie przewagi. Kontrola. Władza. A wszystko pod pozorem normalności i dobrej relacji.

Poniżej kilka zdań, które mogą być częścią tego procesu:

– „Znowu robisz z igły widły.”
– „Ty zawsze tak wszystko źle interpretujesz.”
– „Nie sądzisz, że przesadzasz?”
– „Nikogo poza Tobą to nie ruszyło…”
– „Masz problem, bo ciągle się czepiasz.”

Z czasem zaczynasz myśleć: może rzeczywiście coś jest ze mną nie tak…

Jeśli jednak w Twoim wnętrzu pojawia się chociaż cień niepokoju, głos, który mówi: „to nie jest w porządku” – zaufaj mu. Gaslighting działa tylko wtedy, gdy przestajesz ufać sobie.

Dlatego najważniejszym krokiem jest… przywracanie wiary we własne odczucia. Własna pamięć, emocje i intuicja to Twoje wewnętrzne kompas – nawet jeśli przez jakiś czas były zagłuszane.

Gaslighting bywa subtelną, ale systematyczną formą przemocy. I zasługuje na to, by go rozpoznawać, nazywać i… przerywać.

Jak zakończyć toksyczną relację?

Zanim odejdziesz – przygotuj się.

Zakończenie relacji, w której doświadcza się gaslightingu, bywa obciążone nie tylko emocjonalnie, ale też praktycznie. Zanim postawisz pierwszy krok – zadbaj o bezpieczeństwo. O przestrzeń, w której nikt nie będzie podważał Twojej wersji wydarzeń. O miejsce, w którym odzyskasz siły.

Spróbuj przygotować swój plan bezpieczeństwa. To nie musi być skomplikowane. Zastanów się:

– Czy mam zaufaną osobę, z którą mogę porozmawiać lub u której mogę się zatrzymać?
– Czy mam dostęp do ważnych dokumentów i czy są one zabezpieczone?
– Czy mam zapisane numery telefonów do miejsc wsparcia, np. fundacji, terapeutów, prawników?
– Czy mam notatki lub wiadomości, które potwierdzają to, czego doświadczam – dla siebie, nie po to, by się tłumaczyć?
– Czy mogę spokojnie przemyśleć, kiedy i jak odejść, by nie narażać siebie na konfrontację?

Nie chodzi o dramatyczną ucieczkę w środku nocy. Chodzi o przygotowanie się. O wewnętrzne i zewnętrzne wzmocnienie. O zgodę na to, by zadbać o siebie – bez pośpiechu, ale też bez dalszego zwlekania. Bo nie musisz już nikomu niczego udowadniać. I nie musisz pozwalać, by ktoś kolejny raz przekonywał Cię, że Twoja pamięć zawodzi, a Twoja prawda nie ma znaczenia. Ma. Ty masz znaczenie. I masz prawo żyć życiem, które nie będzie codziennym testem przetrwania.


Jeśli ten tekst poruszył w Tobie coś ważnego – możesz o tym napisać. Tyle, ile chcesz. Tyle, ile możesz. Może to będzie pierwszy raz, gdy nazwiesz to, co przeżyłaś/przeżyłeś. A może już dawno znasz ten mechanizm i wiesz, jak trudno się z niego uwolnić. To przestrzeń bez oceny. Możemy porozmawiać.

Dziękuję za wspólną chwilęOdkryj kolejne tematy
Psychology of Life · sklep

Twój koszyk

Coś dobrego
dla siebie

Twój koszyk jest jeszcze pusty. Odkryj książki i e-booki Agnieszki Zblewskiej.

Odkryj publikacje